Zamknij

Robert Walkiewicz z "Dużych dzieci" po latach o udziale w programie. Padły szokujące szczegóły

22.03.2021 19:08
Plan "dużych dzieci"
fot. Tricolors/ East News

Robert Walkiewicz przed laty brał udział w programie TVP "Duże dzieci". Miał wtedy sześć lat. Po latach zdecydował się opowiedzieć, jak wspomina udział w programie, w którym prowadzącym był Wojciech Mann. Były uczestnik ma mieszane uczucia co do dziecięcego show TVP.

Robert Walkiewicz był jedną z dziecięcych gwiazd, które wystąpiły w programie "Duże dzieci". Dziś ma 22 lata, a udziale w show zdecydował się opowiedzieć serwisowi Plejada.pl. Na początku podkreślił nierówne traktowanie dzieci występujących w programie, a co za tym idzie bardzo różnymi zarobkami.

Robert Walkiewicz z "Dużych dzieci" po latach o udziale w programie. Padły szokujące szczegóły

- Mimo że mieliśmy po kilka lat, zdjęcia trwały cały dzień, po 8-10 godzin. Nie były skracane. Nie powiedziałbym, że mogliśmy liczyć na specjalne traktowanie. Wojciech Mann, który prowadził program, wybrał sobie trzy osoby, które faktycznie były "zatrudnione" na specjalnych warunkach. Moi rodzice dostawali za mój udział w programie 100 złotych za odcinek, wyróżnione dzieci miały stawkę nawet pięć razy wyższą i mogły liczyć na pomoc stylistów, makijażystów. My byliśmy zdani na siebie" - powiedział Robert Walkiewicz.

Był gwiazdor "Dużych dzieci" ma mieszane uczucia co do samego programu.

"Co do samego programu, mam mieszane uczucia. Większość dzieci była tłamszona, nie pozwalano nam dojść do głosu. Całe nagrania skupiały się na tej trójce, która mówiła cały czas. Wciąż staram się myśleć o udziale w "Dużych dzieciach" jak o fajnej przygodzie, ale z pewnością bycie jednym z rekwizytów, które mają robić tło wyróżnionym dzieciom, nie było dobre" - wyznał po latach.

Walkiewicz w rozmowie z Plejadą zwraca uwagę na to, że wyróżnione dzieci były izolowane od pozostałych. Taki ruch był decyzją ze strony producenta oraz reżysera. 22-latek bardzo wcześnie poznał cienie show-biznesu, dlatego nie chce mieć już z nim nic wspólnego.

Walkiewicz sam odszedł z programu. Irytowało go to, że m.in. spędza na planie od ośmiu do dziesięciu godzin, a w telewizji pokazane jest kilkanaście sekund jego wypowiedzi.

Robert w rozmowie z Plejadą podkreślił, że po latach nie wziąłby udziału w programie  Telewizji Polskiej.

- Dziś nie wziąłbym udziału w programie Telewizji Polskiej. Nawet bym nie poszedł pod gmach TVP. Oglądając "Wiadomości", mam wrażenie, że żyję w innym państwie. Józef Goebbels i jego propaganda przy tym, co robi PiS, to nic. Poziom manipulacji Polakami, nawoływanie do nienawiści wobec mniejszości, to jest coś, co mnie przeraża. Dziś widząc to wszystko, wstydzę się, że kiedykolwiek brałem udział w programie produkowanym przez Telewizję Polską, ale to było lata temu i chyba nikt wtedy się nie spodziewał, czym stanie się TVP. Jest mi wstyd, że nasze podatki finansują tak słabą telewizję, szczującą na obywateli naszego kraju. Mam nadzieję, że osoby odpowiedzialne za propagowanie mowy nienawiści, jak Jacek Kurski, zostaną pociągnięte do odpowiedzialności - wyznał Robert Walkiewicz.

Sam zainteresowany obrał bardzo daleką drogę od show-biznesu. Kończy studia na kierunku finanse, rachunkowość i ubezpieczenia na Uniwersytecie Warszawskim. Jego pasją jest muzyka i piłka nożna.

Rozlicz PIT i przekaż 1 procent Fundacji Radia ZET