Zamknij

Rolnik szuka żony: Marta Manowska popłakała się przed kamerami. Historia kandydatki porusza do łez

22.09.2021 11:11
Marta Manowska
fot. Artur Zawadzki/REPORTER/EAST NEWS

Marta Manowska nie mogła powstrzymać łez na planie 8. edycji "Rolnik szuka żony". Prowadząca randkowego show była bardzo poruszona historią jednej z kandydatek, która napisała do 55-letniego Krzysztofa. Taki list zdarzył się chyba pierwszy raz. 

"Rolnik szuka żony 8" zaczął się niezwykle emocjonująco. W premierowym odcinku widzowie poznali bliżej pięcioro uczestników: Kamilę, Elżbietę, Krzysztofa, Stanisława i Kamila. Marta Manowska odwiedziła ich gospodarstwa, żeby wręczyć skrzynki z listami od zainteresowanych osób. W programie nie brakowało zaskoczeń. Do 56-letniej Elżbiety napisał były uczestnik "Sanatorium miłości", kobieta musiała także wyjaśnić telefonicznie sprawę mężczyzny, który ubiegał się o nią, nie będąc jeszcze rozwiedzionym.

Najwięcej negatywnych reakcji widzów wzbudził 26-letni Stanisław. Przystojny rolnik okazał się nad wyraz wybredny i dość chłodny w obejściu, czym rozczarował wiele zaintrygowanych nim internautek. Jednak najbardziej poruszająca scena rozegrała się w czasie wizyty Marty Manowskiej w domu 55-letniego Krzysztofa. Samotny gospodarz i ojciec trojga dzieci dostał list, który głęboko poruszył widzów, a także czytającą go Martę Manowską. Prowadzącej w pewnym momencie załamał się głos, a w oczach stanęły łzy.

Rolnik szuka żony 8: Marta Manowska popłakała się nad listem kandydatki 

Do Krzysztofa zgłosiła się 46-letnia kobieta o imieniu Joanna. W liście opisała swoje koszmarne doświadczenia, m.in. dotyczące przemocy.

Byłam bita, upokarzana i porzucana. A jednak mimo wszystko jeszcze mam nadzieję, że czeka mnie szczęście, bliskość - wyznała kandydatka Krzysztofa. Kolejna ogromna ważna kwestia to dotyk, zapach i głos. Jestem wesołą i spontaniczną dziewczyną. Dla obcych - amerykańskim twardzielem, czyli babką z jajami, która zawsze może, żadnej pracy się nie boi. Ale coraz częściej pragnę móc rozluźnić zaciśnięte pięści, otulić się w silne, bezpieczne męskie ramiona i usłyszeć wyszeptane: "jestem i będę" - czytała słowa Joanny Marta Manowska. 

Kobieta poruszyła także kwestię wiary. Jak wyznała, zwątpiła w Boga, gdy jej mama przez lata bezskutecznie walczyła z ciężką chorobą. 

Moja mama była katoliczką, wierzyła mocno i do samego końca. Była bardzo dobrym człowiekiem. Zachorowała na raka, walczyła przez 11 lat. Ostatnie najgorsze 5 lat bólu, cierpienia, bezsilności dzieliłam z nią. I wtedy właśnie wraz z tym, jak gasła moja mama, gasła również moja wiara w Boga, który pozwalał na taki ból, cierpienie i bezradność - czytała z coraz większym trudem Manowska.

Po policzkach prowadzącej zaczęły spływać łzy, mimo to łamiącym się głosem wygłosiła kolejne fragmenty listu.

Szczerze ci życzę, żebyś znalazł szczęście. Mam jednak nadzieję, że dostaniesz się do programu i że się spotkamy. Z nadzieją do zobaczenia - Joanna - zakończyła poruszona gospodyni programu.

Krzysztof przejrzał zdjęcia urodziwej brunetki i bez zastanowienia odłożył jej list na kupkę "na tak". 

Może to ten list, na który czekałeś - podsumowała refleksyjnie Marta Manowska. 

W następnym odcinku programu "Rolnik szuka żony" dowiemy się, które kandydatki otrzymały zaproszenie na spotkanie z Krzysztofem i jakie historie kryją się za ich przyjściem do programu. 

Rolnik szuka żony: 8 największych skandali, afer i dramatów. Pamiętacie te historie? [GALERIA]