Zamknij

Roman Czejarek miał groźny wypadek. Wstrząsające zdjęcia z miejsca zdarzenia [FOTO]

Judyta Wanicka
09.03.2020 15:58
Roman Czejarek
fot. Damian Klamka/East News

Roman Czejarek miał wypadek samochodowy. Dziennikarz znany z Polskiego Radia oraz "Pytania na śniadanie" zamieścił druzgocące zdjęcia z miejsca wypadku i opisał, jak doszło do zderzenia. 

Roman Czejarek to dziennikarz z radiowej Jedynki i audycji "Lata z Radiem" oraz były prezenter "Pytania na śniadanie". Ostatnio mężczyzna przeżył prawdziwe chwile grozy. W sobotę w okolicach Piaseczna doszło do wypadku z udziałem trzech aut. W jednym z nich znajdował się Roman Czejarek. Prezenterowi na szczęście nic się nie stało, ale samochód, którym jechał, nadaje się do kasacji. 

Roman Czejarek miał wypadek samochodowy pod Warszawą 

Roman Czejarek udostępnił na Facebooku zdjęcia z wypadku, do którego doszło w sobotę, 7 marca, w miejscowości Pilawa. Jak podaje portal Piaseczno News, dwa samochody zderzyły się czołowo, a kolejny wpadł do rowu. Na miejsce przybyły trzy zastępy straży pożarnej, policja i dwie karetki pogotowia. Droga była całkowicie zablokowana. Roman Czejarek poinformował na Facebooku, że sprawcą był pijany kierowca z Ukrainy. 

Tak to my. Żyjemy, wszystko z nami ok, samochód do kasacji po locie w powietrzu i obrotach we wszystkie strony. Pijany kierowca z Ukrainy, bez dokumentów, w samochodzie zarejestrowanym na inną osobę, postanowił skręcić w naszą stronę przy pełnej prędkości. Policja i służby na miejscu, bardzo profesjonalnie i szybko. Droga zablokowana. Inni poszkodowani z innych pojazdów oraz sprawca zabrani przez pogotowie. Nie wyglądało to dobrze - napisał dziennikarz. 

W kolejnym wpisie Roman Czejarek wyznał, że on i jego kolega mieli dużo szczęścia. Podczas gdy dwa auta za nimi zderzyły się czołowo, ich samochód dachował i zatrzymał się w rowie. 

Jak już wiecie, powrót z Horyńca nie był taki jak zwykle. Pijany ukraiński kierowca, bez dokumentów, w samochodzie zarejestrowanym na inną osobę, przy maksymalnej prędkości postanowił sprawdzić nasz refleks. Mieliśmy dużo szczęścia. Wypadek wydarzył się tam gdzie są wozy straży. Tam też została reszta poszkodowanych, bo ci za nami poszli na czołowe. A ja razem z Piotrem Piorunem przeleciałem ten odcinek, który widać, obracając się o 180 stopni, by ostatecznie efektownym telemarkiem wylądować tyłem do kierunku jazdy w rowie i zatrzymać się na betonowym mostku. Straż, policja i pogotowie szybko, sprawnie i zawodowo. Dziękuję Wam za wszystkie głosy wsparcia, za telefony i smsy. Dużo tego było! A Anioły mój i Piotra leciały razem z nami. Dokładnie 24 godziny wcześniej, co do minuty wypadku, byliśmy pierwszy raz w życiu w Nowinach Horynieckich przy źródełku. Przypadek? - czytamy we wpisie Czejarka. 

RadioZET.pl/jw