Zamknij

Sanatorium Miłości: Władysław Szustorowski zmarł w wyniku choroby. "Był w śpiączce, nieprzytomny"

12.04.2021 08:05
Władysław z "Sanatorium Miłości 3" nie żyje
fot. Instagram:@sanatorium_milosci_tvp

Władysław Szustorowski z "Sanatorium Miłości 3" nie żyje. Druzgocącą informację przekazała produkcja programu. Jakie były przyczyny śmierci Władysława? O tym, co działo się przed śmiercią byłego kuracjusza, opowiedział w "Pytaniu na śniadanie" Andrzej z "Sanatorium Miłości". 

Władysław Szustorowski z "Sanatorium Miłości 3" nie żyje. Były uczestnik zmarł 9 kwietnia, a o jego śmierci poinformowała w sobotę produkcja programu.

Drodzy Widzowie, jesteśmy bardzo poruszeni wiadomością, która właśnie do nas dotarła. W dniu 9 kwietnia odszedł od nas Władysław Szustorowski, uczestnik trzeciej edycji "Sanatorium Miłości". Był bliski naszym sercom, dał się poznać jako człowiek niezwykłej kultury, dobry kolega i niezastąpiony kompan. Władysławie, dziękujemy, że byłeś z nami i wierzymy, że żeglujesz po bezpiecznych wodach… Rodzinie Władysława składamy szczere wyrazy współczucia - brzmiał komunikat. 

Śmierć Władysława głęboko poruszyła Martę Manowską, która zamieściła na swoim profilu wzruszające pożegnanie.

Władku. Trudno znaleźć słowa. Głos się łamie, wciąż słyszy się Twój, tak piękny... Wiele dni czekaliśmy na dobre informacje. Nie przyszły... Chcę Ci bardzo podziękować. Za każdą chwilę, którą mi dałeś. A było ich sporo. Polubiliśmy się od pierwszego słowa. Zrozumieliśmy od drugiego. Zżyliśmy od kolejnych. Zawsze czekałeś na mnie po porannej rozmowie w pijalni. Rozmawialiśmy dalej, a Ty z parasolem, prawdziwy dżentelmen, odprowadzałeś mnie aż do drzwi. Pamiętam nasza pierwsza rozmowę na pontonach - o żaglach - Twojej wielkiej miłości. Nikt z nas nie zapomni Twojego meldunku złożonego ukochanej żonie z wychowania córki Mileny.
Kochałam Twój spokój, ton, wyważenie, inteligencje i DOBROĆ. Samą dobroć. Postaram się być tutaj choć na mały wzór Ciebie i mam nadzieję, kiedyś będę mogła złożyć Ci meldunek. Władku kochany, odpoczywaj. Ostatnie dni Cię zmęczyły. Płyń w Twój najpiękniejszy rejs - napisała prowadząca. 

Sanatorium Miłości: Edek znalazł partnerkę! Zakochany kuracjusz pochwalił się związkiem

Sanatorium Miłości 3: Władysław Szustorowski nie żyje. Dlaczego zmarł? 

Śmierć 73-letniego Władysława była olbrzymim szokiem dla ekipy współpracującej z nim na planie "Sanatorium Miłości" oraz przyjaciół z turnusu i wszystkich fanów programu. Przyczyny śmierci Władysława Szustorowskiego nie zostały podane do wiadomości publicznej, niemniej z wypowiedzi Marty Manowskiej można wywnioskować, że ostatnie tygodnie były dla kuracjusza bardzo trudne.

Nieco więcej na temat odejścia byłego uczestnika "Sanatorium Miłości" zdradził Andrzej, kolega i współlokator Władysława z Polanicy-Zdroju, który w weekend gościł w "Pytaniu na śniadanie". Były uczestnik łamiącym się głosem opowiedział o tym, co działo się przed śmiercią Władka. Gdy dowiedział się o chorobie przyjaciela, zamówił dla niego modlitwę w miejscowym kościele, lecz nazajutrz otrzymał druzgocące wieści. 

- Przeżywałem to od wczoraj, gdy uzyskałem informację, że Władzio nie żyje. Było mi bardzo smutno, praktycznie noce nie spałem. Miałem się z księdzem Piotrem w Warce modlić o jego powrót do zdrowia, ale rano wysłałem sms-a, że jest zmiana, bo Władzio nie żyje i ksiądz odprawił tę mszę, ale już modliliśmy się o łaski boskie w niebie dla Władysława - powiedział Andrzej. 

Przez ostatnie dni trwała dramatyczna walka o życie Władysława. Jak wyznał Andrzej, z chorym kuracjuszem nie było już kontaktu, ponieważ leżał w śpiączce. Niestety jego stan się nie poprawił. 

- Dowiedziałem się o chorobie Włodka od naszego opiekuna z TVP. Poza tym córka napisała maila z odezwą, żebyśmy do niego nie dzwonili, bo jest w stanie śpiączki, nieprzytomny - wyznał. W tym smutku mam jeszcze taką wewnętrzna radość, że tuż przed chorobą udało mi się z nim porozmawiać - dodał. 

Andrzej zapamiętał Władysława jako "wielką postać" i cudownego człowieka, z pasją i życiową mądrością. Jak przyznał, zawsze z przyjemnością słuchał jego rad i wskazówek. Mieli nadzieję jeszcze ze sobą porozmawiać, lecz w tym życiu nie będzie im już to dane. 

Na zawsze pozostanie w naszych sercach, bo stanowiliśmy jedną rodzinę. Były chwile miłe i niemiłe, ale zostaliśmy tą dwunastoosobową rodziną i do sądnych dni każdego z nas będziemy o tym pamiętać - powiedział Andrzej.