Zamknij

Sanatorium Miłości: Wojciech rozpłakał się przed kamerami. "Kasiu, ja cię kocham. Odszukaj mnie!"

Judyta Wanicka
08.03.2020 22:03
Sanatorium Miłości
fot. vod.tvp.pl/screen

Finał "Sanatorium Miłości 2" to nie tylko bal i uroczyste pożegnanie, ale także poruszająca historia Wojciecha. Uczestnik zdradził Marcie Manowskiej prawdziwy powód wzięcia udziału w programie. Okazuje się, że znalezienie partnerki nie było jego głównym celem. 

"Sanatorium Miłości 2" dobrnęło do finału. Kuracjusze pożegnali się podczas wielkiego balu, na którym wybrano króla i królową turnusu. Nie zabrakło zabawnych sytuacji i zaskakujących wyznań jednej z par, która oficjalnie potwierdziła związek. W ostatnim odcinku "Sanatorium Miłości" widzowie mieli okazję poznać poruszającą historię Wojciecha z Warszawy. Uczestnik zdradził w rozmowie z Martą Manowska, że poszukiwania partnerki nie były głównym powodem wzięcia udziału w programie. Seniora przywiódł do telewizji rodzinny dramat.  

Sanatorium Miłości 2: Wojciech szuka kontaktu z córką

Marta Manowska zaprosiła na rozmowę w cztery oczy Wojciecha - powściągliwego i pewnego siebie uczestnika turnusu. Okazało się, że była to jedynie maska przykrywająca kłębiące się wewnątrz emocje. Senior wyznał, że poprzez program chciał odszukać córkę, z którą stracił kontakt lata temu. 

Powiem to: głównym powodem, dla którego tu przyszedłem, jest najstarsza córka Kasia - powiedział z trudem powstrzymując łzy. Kasiu, ja cię kocham! Odszukaj mnie. Ja cię chcę jeszcze zobaczyć! - zaapelował. 

Nie macie kontaktu? - zapytała wzruszona Marta Manowska. 

Od iluś lat nie - odparł Wojciech. Nie mogę zrozumieć dlaczego... Gdy się rozwodziliśmy z żoną, córka miała 15 lat. Nie chciała zgodzić się na ten rozwód. Robiła wszystko, by do tego nie doszło. Chciała nawet ze mną zostać, ale mówiłem, że to niemożliwe, że musi być z mamą, bo mama będzie dla niej bardziej opiekuńcza - wspominał. 

Założyłem nową rodzinę, miałem dwoje dzieci. Ona, mając dwadzieścia kilka lat, była zazdrosna, że przelałem miłość na te młodsze dzieci. Ale co mogłem, to jej dałem, materialnie pomagałem. Skończyła studia, dostała fantastyczną pracę. To wszystko wpłynęło na rozluźnienie kontaktów. Potem coraz rzadziej się widzieliśmy. Coś się urwało  - opowiadał Wojciech. 

Miałem żal do niej. Nie chciałem, żeby przychodziła tylko na urodziny i imieniny... Ale ja tęsknię za nią. Błagam, ją, jeśli ogląda ten program, niech zobaczy, jak ojciec teraz wygląda i jak bardzo chce ją przyjąć z otwartymi rękami. Jeśli popełniłem błędy, to ja ją za wszystko przeproszę. Dajmy sobie jeszcze tych kilka lat - powiedział. 

Wyznanie Wojtka sprawiło, że Marta Manowska się popłakała. Na koniec przytuliła kuracjusza. Wtedy Wojciech wyznał:

Wiesz, teraz czuję się tak, jakbym ją przytulał. Chciałbym ją uściskać tak jak ciebie... Przepraszam, że nie znalazłem tutaj kobiety, ale może dzięki temu programowi odzyskam tę, którą straciłem niepotrzebnie - zakończył ze łzami uczestnik "Sanatorium Miłości". 

RadioZET.pl/jw