Zamknij

Były gwiazdor "M jak miłość" broni Beaty Fudalej. Uderzył w Dawida Ogrodnika i pewną aktorkę

24.03.2021 12:23
Tadeusz Chudecki
fot. PIOTR FOTEK/REPORTER/EAST NEWS

Tadeusz Chudecki skomentował sprawę przemocy w szkołach teatralnych. Aktor znany z "M jak miłość" stanął w obronie Beaty Fudalej, wykładowczyni oskarżanej o stosowanie kontrowersyjnych metod nauczania i odniósł się do słów Dawida Ogrodnika. 

Odkąd Anna Paliga opublikowała wstrząsający post na temat przemocy w Łódzkiej Szkole Filmowej, w social mediach ujawniają się kolejni aktorzy, którzy doświadczyli złego traktowania przez wykładowców. Zaczęło się od Dawida Ogrodnika. Gwiazdor "Chce się żyć" podał nazwisko Beaty Fudalej i zarzucił jej "mobbing i chamstwo pod przykrywką artyzmu". Wtórowała mu aktorka Alina Czyżewska, która określiła zajęcia z wykładowczynią jako "znęcanie się fizyczne i psychiczne".

Tomasz Raczek przypomniał wywiad z Beatą Fudalej, w którym aktorka tłumaczyła się ze swoich surowych metod. Jak podkreśliła, sama zetknęła się z takim traktowaniem podczas studiów w Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie, ale podobnie jak inni studenci widziała, że słynna wykładowczyni "robi to z miłości" do swoich podopiecznych. Z podobną argumentacją zgadza się Tadeusz Chudecki. Aktor znany m.in. z serialu "M jak miłość" zamieścił wpis, w którym wytłumaczył, dlaczego styl nauczania preferowany przez Beatę Fudalej jest słuszny. 

Tadeusz Chudecki broni Beaty Fudalej oskarżanej o złe traktowanie studentów

Tadeusz Chudecki ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną w Warszawie. Jak przyznał, dobrze zna się z Beatą Fudalej i szanuje jej metody pracy. 

Przerażony jestem tym jak media i portale społecznościowe przyjęły na siebie wydawanie wyroków w wielu sprawach. Ostatnio szaleje w nich temat mobbingu w szkołach teatralnych przy kształceniu aktorów. Choć mam na ten temat swoje zdanie nie będę się wypowiadał w sprawie konkretnych przypadków, bo w każdej z nich trzeba mieć pełną, a nie jednostronną wiedzę - czytamy we wpisie Chudeckiego zamieszczonym na profilu Krystyny Jandy. 

Osobiście nie znoszę przykrych sytuacji w pracy, a już tym bardziej eksperymentów typu sado-macho. Na szczęście przez 40 lat nie przypominam sobie sytuacji, aby ktoś z moich profesorów w Akademii Teatralnej stosował takie metody, chociaż Łomnicki czasami lubił sobie pokrzyczeć na studenta i dopingował go swoim głosem, ale gdy był zadowolony z rezultatu, nagradzał szerokim uśmiechem dobrze wykonaną pracę. Przynosiło to ulgę, a czasami nawet dawało poczucie satysfakcji - wspomina aktor. 

[...] Potem już w pracy zawodowej zdarzały się przypadki bardzo miłej czy mniej miłej współpracy z reżyserami, ale nigdy nie przekraczały one dozwolonych norm. Gdyby tak się stało, nie pozwoliłabym sobie na takie traktowanie i zapewne zrezygnował z pracy. Trzeba jednak pamiętać, że w naszym fachu pracujemy na emocjach, szukamy środków wyrazu czasami bardzo ostrych czy wręcz ekstremalnych. To ryzyko tej pracy, a często wysoka cena, która trzeba zapłacić za uprawianie tego zawodu - podkreśla we wpisie Chudecki. 

Przechodzę do sedna: wysoce niestosowne wydaje mi się, wydawanie medialnych sądów, na podstawie których orzekane są społeczne wyroki. Ludzie o mało ciekawym życiu lubią czytać w tabloidach i na forach, kto z artystów się upił i niestosownie zachował, ukradł batonik w sklepie czy kogoś publicznie wyzwał. Problem w tym, że większość tych informacji jest niesprawdzona. [...] Fantazja i pogoń za ciekawym newsem nie ma granic i zahamowań. Moim zdaniem tak ma się sprawa z Beatą Fudalej.

Beatę znam od dawna. Jest wspaniałą aktorką i moją rówieśniczką. Nigdy mnie nie uczyła, ale wierze, że jest wspaniałym pedagogiem. Widziałem, jak pracuje, jak prowadzi warsztaty i przede wszystkim - jaką sama jest Artystką. Ktoś, kto wymaga, czasami musi być surowy i robić wrażenie okrutnego. Ważne, żeby praca twórcza i sposób jej wykonywania odnosiła się do sprawy, a nie do człowieka - twierdzi były gwiazdor "M jak miłość".

Chudecki opisał współpracę z pewną młodą aktorką, która publicznie skarżyła się na Beatę Fudalej. 

Dzisiaj przeczytałem na Fb, jak pewna młodsza aktorka "przejechała" się po swojej byłej profesor. Akurat tak się stało, że ostatnio miałem sposobność uczestniczyć w próbach z tą robiąca coraz większą karierę, skądinąd, utalentowaną aktorką. Przed premierą doprowadziła do takiej sytuacji, że została z niej usunięta, a premiera i kilkumiesięczna praca kolegów byłaby przez nią prawie zmarnowana. Z takim brakiem profesjonalizmu i zachowaniem spotkałem się chyba pierwszy raz w moim życiu zawodowym. Dzisiaj czytam, jak ta koleżanka staje się wyrocznią i wypowiada druzgocącą opinię na temat swojej byłej profesor! - pisze zdumiony artysta i nawiązuje do oskarżeń Dawida Ogrodnika. 

Podobnie Dawid Ogrodnik wykazuje się wiedzą na temat swojej byłej wykładowczyni z krakowskiej akademii. Mówi co prawda, że nic złego go od niej nie spotykało, ale wielu jego kolegów tak. Można kogoś walnąć, to dlaczego nie skorzystać! Zwłaszcza jak się jest "na fali" i media będą cytować moje słowa - ocenia. 

Szanowni Państwo. Znam bardzo dobrze Beatę Fudalej. Jest człowiekiem życzliwym, pełnym empatii. To wrażliwa i ambitna osoba o wielkim temperamencie, która angażuje się całkowicie w to co robi. Może dlatego, przez niektórych może być posądzana o to, że "zadaje gwałt". Ale Beata to prawy i porządny Człowiek - zapewnia Chudecki.

Napisałem cały ten wywód dlatego, że mam poczucie, że takie "sądy kapturowe" mogą zabić niejednego człowieka i trzeba być bardzo ostrożnym w ich wydawaniu. Nie dawajmy sobie przyzwolenia na publiczne osadzanie ludzi, tym bardziej że wiarygodność i uczciwość dowodów jest często niejasna i podejrzana. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni. A osadzanie ludzi pozostawicie sądom. Oby one były bezstronne.

Wiem, co obecnie przeżywa zaszczuta przez "wolne media" Beata. Beatko, nie daj się! Kocham Cię i zapewniam, że wiele jest osób, które Cię szanują i bardzo, bardzo cenią! - zwrócił się na koniec do zaprzyjaźnionej wykładowczyni. 

Rozlicz PIT i przekaż 1 procent na Fundację Radia ZET