Zamknij

Tak Kossakowski zaczynał pracę w telewizji. Ujawnił to sam. "Jestem trochę zażenowany"

23.11.2021 19:16
Przemysław Kossakowski
fot. MATEUSZ GROCHOCKI/Dzien Dobry TVN/East News

Przemysław Kossakowski jest dziś jedną z popularniejszych gwiazd i osobowości telewizyjnych. Pracę w mediach zaczynał, przybywając niemal wprost z "pośredniaka". Po latach ujawnił kulisy swojego startu w telewizji.

Przemysław Kossakowski jest znanym i lubianym dziennikarzem i podróżnikiem, którego ostatnie programy "Down the Road" spotkały się ze świetnym przyjęciem i zachwyciły widownię. Od pewnego czasu Kossakowski nieco traci wielbicieli, w związku z niespodziewanym rozstaniem z Martyną Wojciechowską, którą porzucił w kilka miesięcy po ślubie. Dziennikarz nie ukrywał, że dla niego również nie jest to łatwe i wciąż próbuje odnaleźć się po tamtych wydarzeniach i co pewien czas popełnia wpadki, które wpływają na jego wizerunek - tak jak ta, kiedy wczesnym rankiem wyraźnie zmęczony nadawał na żywo wprost ze swojej toalety, siedząc na sedesie.

Zobacz także: Aktor "Barw szczęścia" chwalił się chrzcinami i obraził kolegów. Doczekał się kąśliwej odpowiedzi 

Przemek Kossakowski o początkach pracy w telewizji. "Jestem trochę zażenowany"

Do tej pory Kossakowski niezbyt chętnie opowiadał o swoim życiu jeszcze sprzed czasów, kiedy pojawił się w telewizji. Wiadomo było, że jego życie nie było łatwe, a on sam nie do końca miał na siebie pomysł. Przez długi czas był bezrobotny. Niedawno o tamtych momentach swojego życia i początkach kariery opowiedział z kanapy programu "Dzień dobry TVN". Jak przyznał, czuje się wspomnieniami nieco zażenowany. Dodał, że został wprost wyciągnięty z urzędu pracy.

"10 lat temu pojawiłem się w TTV jako człowiek, który został wyciągnięty wprost z urzędu pracy. Jestem trochę zażenowany, jak to opowiadam, ale prawda jest taka, że byłem bezrobotny. Dostałem się tu na miesiąc jako dokumentalista. Potem to przeszło w jakieś projekty i prowadzenie programów" - powiedział.

Przełamania lodów nie ułatwiała trudność natury dentystycznej.

"To wszystko jest takie profesjonalne, estetyczne, robi wrażenie. Ja staję w drzwiach i w tym momencie Lidka, czyli moja dzisiejsza szefowa, mówi do wszystkich: Poznajcie, to jest Przemek, nasz człowiek ze wsi. Podchodzi do mnie, a ja się w tym momencie uśmiecham i okazuje się, że nie mam jedynki" - dodał.

"Ta jedynka była wyciągana, nie wiem, na czym polega ta technologia. Miałem ją od niedawna, ona mi utrudniała dykcję. Byłem w niekomfortowej sytuacji, czułem obcy przedmiot w ustach i to nie pomagało w koncentracji. Stwierdziłem, że wyciągnę tę jedynkę, żeby mieć jasny umysł" - wyjaśnił.

Jak widać, Kossakowski świetnie odnalazł się w swojej roli.