Teraz gramy

Weronika Rosati publikuje wiadomości od byłej żony Jakimowicza. Ostro reaguje na jej zarzuty

19.03.2019 13:41

Sprawa Weroniki Rosati, która udzieliła głośnego wywiadu stawiającego byłego partnera Roberta Śmigielskiego w złym świetle, nie ma końca. Weronika Rosati opublikowała w mediach społecznościowych wiadomości od Joanny Sarapaty, malarki i byłej żony Jarosława Jakimowicza, które pogrążają aktorkę. Rosati odpowiedziała też na jej zarzuty.

Weronika Rosati opublikowała korespondencję z Joanną Sarapatą fot. Instagram.com/ Weronika Rosati

Weronika Rosati opublikowała wiadomości od Joanny Sarapaty

Weronika Rosati udzieliła wywiadu dla „Wysokich Obcasów”, w którym przyznała, że doświadczyła przemocy fizycznej, ekonomicznej i psychicznej. Aktorka poinformowała, że policja wszczęła postępowanie przeciw jej byłemu partnerowi – Robertowi Śmigielskiemu za fizyczne i psychiczne znęcanie się nad nią. Jedni bronią Weroniki, drudzy ją pogrążają.

Do tych drugich niewątpliwie należy Joanna Sarapata, malarka i znajoma Roberta Śmigielskiego. Weronika Rosati opublikowała na Instagramie screeny rozmów Joanny Sarapaty z mediami. Wszystkie pogrążające Weronikę. Malarka i była żona Jarosława Jakimowicza pisze w wiadomościach, że cała akcja jest skrupulatnie zaplanowana przez Rosati, a Śmigielski utrzymywał ją przez cały czas, gdy była w ciąży. Według Sarapaty Rosati chce wyłącznie pieniędzy Śmigielskiego. Dodała też, że Weronika Rosati to „potwór, który zniszczy każdego faceta”.

Weronika nie pozostała jej dłużna i odpowiedziała na swoim Instagramie na jej korespondencję [Pisownia oryginalna].

Weronika Rosati odpowiedziała Joannie Sarapacie

 – Zacznę od tego, że pani Sarapata zadzwoniła do mnie około tydzień temu, po ukazaniu się wywiadu w „Wysokich obcasach”, zastraszając mnie, że „team” mojego byłego partnera mnie zniszczy. Pani Joanna na moje zamówienie malowała mój portret w ciąży ( nigdy mimo próśb go nie dostałam) i NIGDY nie była w moim domu. Natomiast razem z synami swoimi była oczywiście pacjentką i jest przyjaciółką Olbrychskiej. Pani Joanno, w głowie mi się nie mieści, że kobieta o kobiecie i tym bardziej, której nie zna, pisze w taki sposób, jak pani pisze o mnie do ludzi. Jest mi wstyd ze kobieta wyraża się w taki sposób o innej kobiecie, przez takie osoby jak pani kobiety które są ofiarami przemocy milczą bo boja się być posadzone dokładnie o to co każdy oprawca i jego otoczenie zmyśla by się wybielić i odwrócić uwagę od sedna sprawy czyli przemocy. Zgodnie z przewidzeniami widzę ze strategia drugiej strony jest zrobić ze mnie mściwa, pazerna szmatę. Schemat. Klasyk. Banał  napisała.

W kolejnym poście Weronika napisała, że partner za pobyt i poród w Los Angeles nie zapłacił ani złotówki. „Wszystko opłacili moi rodzice i przede wszystkim ubezpieczenie. Był moim rodzicom dłużny kilkadziesiąt tysięcy zł za rzeczy dla dziecka i za swoje koszty i oddał jej dopiero półtora roku po czasie. Mam oczywiście rachunki. Pragnę też raz na zawsze wyjaśnić: Robert nie kupił NICZEGO mojej córce- ani na urodziny ani na gwiazdkę ani sprzętów. Wszystko kupuje ja i moja rodzina”.

Weronika wyjaśniła również, że chce po prostu alimentów: „takich jakie mojemu dziecku się należą prawnie- takie żeby Eli nie pogorszył się status życia i stosowne do horrendalnie wysokich zarobków ojca- takie jest prawo. To nie są pieniądze dla mnie” – podkreśla.

Poniżej przedstawiamy cały post, w którym Weronika Rosati odpowiada Joannie Sarapacie. Wygląda na to, że ta sprawa jeszcze długo nie znajdzie końca.

Oceń