Zamknij

Wnuk Daniela Olbrychskiego nie żyje. Jakub Olbrychski zmarł w wieku 28 lat

Judyta Wanicka
16.03.2020 09:07
Daniel Olbrychski z Rafałem i wnukami
fot. PIOTR FOTEK/REPORTER/EAST NEWS

Jakub Olbrychski zmarł w wieku 28 lat. Dokładana przyczyna śmierci nie została podana, wiadomo, jednak że wnuk Daniela Olbrychskiego zmagał się z chorobą psychiczną. O tragedii poinformował brat zmarłego. 

Daniel Olbrychski stracił wnuka. Jakub Olbrychski, syn Rafała, odszedł nagle w wieku 28 lat. Tragiczną wiadomość przekazał w mediach społecznościowych młodszy brat zmarłego, Antoni. 

Jakub Olbrychski nie żyje. Wnuk Daniela Olbrychskiego zmarł tragicznie

Kuba Olbrychski był synem Rafała Olbrychskiego, aktorka i muzyka, oraz wnukiem Daniela Olbrychskiego. Jak dowiadujemy się z wpisu zamieszczonego na Facebooku, 28-latek cierpiał na schizofrenię. 

Mój brat, Kuba, nie żyje. (...) Kuba chorował na schizofrenię, ale skłonienie go do leczenia było bardzo trudne. Mimo to w ciągu kilkunastu ostatnich lat wielokrotnie poddawał się leczeniu. Był w szpitalach na Sobieskiego, w Tworkach, w Drewnicy i w Lublińcu. Ale zawsze prędzej czy później odstawiał leki, wracał do nałogów, a z tym przychodziła psychoza. Podobnie z terapiami – zaczął ich kilkanaście, ale nigdy nie udało się go utrzymać na nich dłużej – napisał Antoni Olbrychski.

Brat poinformował, że Jakub wyszedł w nocy bez ubrania i dokumentów. Do tej pory nie wiadomo, w jaki sposób doszło do śmierci. 

Pomóc mu było ciężko. Nie cierpiał nadzoru, buntował się, uciekał. Mówił, że jak naprawdę będzie chciał się zabić, to i tak go nie upilnujemy. Mimo to staraliśmy się i wiele razy udawało się wyciągnąć go z krytycznych sytuacji. Ale nie tym razem. Teraz po prostu wyszedł bez niczego. W samej koszuli, bez dokumentów. Nie wiadomo czy umarł z wycieńczenia, od mrozu, czy ktoś go zabił - czytamy we wpisie Antoniego Olbrychskiego. 

Przez chorobę Kuby bracia nie mieli łatwych relacji. Antoni starał się jednak wspierać brata w najtrudniejszych momentach.

Jak nie psychozy, to depresja, apatia, rozkojarzenie. Relacje mieliśmy trudne, ciężko było się dogadać, ale zawsze w końcu udawało się znaleźć jakąś nić porozumienia. Mam nadzieję, że chociaż teraz ten rozgorączkowany umysł uwolnił się od strachu i odpoczywa - pisze. Chciałem go nieść, ale sam parę razy połamałem przez to nogi. Starałem się więc pomagać mu na tyle, by samemu zachować zdrowie psychiczne. Może powinienem więcej, nie wiem. Był to wysiłek, obowiązek nie zawsze przyjemny. Ale mimo wszystko moja misja. Część sensu mojego życia. I teraz to życie ma zdecydowanie mniej sensu - wyznał wnuk Daniela Olbrychskiego. 

RadioZET.pl/jw