Zamknij

Aktor "M jak miłość" ostro uderza w TVP. "To instytucja pełna jadu i kłamstw"

27.08.2020 13:44
Franciszek Przybylski aktor M jak miłość
fot. Instagram/@fransiscop

Franciszek Przybylski był pierwszym aktorem, który grał Łukasza Mostowiaka w serialu "M jak miłość". Aktor w 20-lecie emisji produkcji zdradził, co myśli o pracy w Telewizji Polskiej. Choć to właśnie w TVP stawiał swoje pierwsze kroki w karierze, nie szczędził gorzkich słów państwowej telewizji.

Franciszek Przybylski to aktor filmowy, teatralny i telewizyjny, którego widzowie pierwszy raz mogli poznać w serialu "M jak miłość". Produkcja 25 sierpnia świętowała swoje 20-lecie na antenie. Mimo upływu lat historia wielopokoleniowej rodziny Mostowiaków wciąż przyciąga tysiące widzów przed telewizory. Z okazji okrągłej rocznicy wiele gwiazd z rozrzewieniem wspomina pracę na planie. Nietypowy wpis na ten temat opublikował także Przybylski.

- Właśnie się dowiedziałem, że od pierwszego klapsa na planie "M jak Miłość" minęło wczoraj 20 lat co do dnia. Kawał czasu. Kawał życia. Spędziłem w M-ce 6 lat mojego dzieciństwa, a wspomnienia oraz emocje z nią związane towarzyszą mi do dzisiaj. Miałem okazję obserwować przy pracy takich wspaniałych ludzi jak nie będący już z nami Witold Pyrkosz czy cudowny Mariusz Sabiniewicz. Tak dużo zawdzięczam Dominice Ostałowskiej, tak wiele nauczyła mnie o ludziach, o świecie i o poczuciu humoru - zaczął wspominać aktor.

Zobacz także: Macademian Girl ostro o pracy w TVP. Była terroryzowana?

Franciszek Przybylski grał w "M jak miłość". Teraz atakuje TVP

Choć Franciszek Przybylski ma wiele pozytywnych wspomnień związanych z "M jak miłość", nie szczędził gorzkich słów Telewizji Polskiej. Zwrócił uwagę na to, że komunikaty, jakie posyła w świat TVP są pełne "jadu i kłamstw".

- Niekoniecznie wszystkie moje wspomnienia z M-ką są pozytywne. Moi najbliżsi wiedzą, ile tak naprawdę kosztowała mnie cała ta przygoda. Bycie dzieciakiem, którego ok. dwa razy w tygodniu ogląda w tv przez kilka lat średnio 10 mln Polaków to. jest. konkret. Wstydziłem i do dziś wciąż trochę wstydzę się tego serialu. Od pewnego momentu, granie w nim wydawało mi się być po prostu „siarą”. M.in. dlatego zwiałem. Dzisiaj patrzę na to wszystko ze sporym dystansem. ALE jedna rzecz nie daje mi spokoju. Telewizja Polska to od kilku lat instytucja pełna jadu, kłamstw, oszczerstw i nikczemności. Jest to wyjątkowy paradoks, że telewizja odpowiedzialna za ten fenomen, jakim jest M-ka dzisiaj reprezentuje sobą wszystko, co rzekomej Miłości przeczy.

Przybylski jest oburzony tym, jak programy informacyjne Telewizji Polskiej nastawiają ludzi przeciwko sobie.

- Jestem wściekły, kiedy widzę jak Ci sami ludzie, którzy odpalają sobie wieczorami to serialicho i uśmiechają się, widząc chatę w Grabinie, rano kiedy się budzą, dostają do jajecznicy propagandową papkę, która ścina im mózgi i sprawia, że najchętniej wyszliby z domu i zaj***li sąsiada za to, że jest inny niż oni sami. To nie jest miłość. I ciężko w słowach chyba napisać, czym ona jest. Ale w moim przekonaniu jest to na pewno takie coś, do czego każdy z nas ma absolutnie najświętsze prawo. A każdy, kto twierdzi inaczej, jest po prostu śmierdzącą parówą - podsumował.

Zgadzacie się z nim?