Zamknij

"Planeta Singli. Osiem Historii“: rozmowa z reżyserem i gwiazdami odcinka nr 6: „Detektor” [WYWIAD]

19.11.2021 17:04
Planeta Singli. Osiem historii - kadr z serialu
fot. materiały prasowe Canal+

„Planeta Singli. Osiem historii“ to nowy serial Canal+, nawiązujący do spektakularnego sukcesu serii filmów „Planeta Singli”, wyświetlanych w kinach w latach 2016-2019. Czym nowa formuła różni się od tej filmowej? O tym porozmawialiśmy z ekipą odcinka „Detektor”, kręconego latem w Warszawie.

Planeta Singli. Osiem historii” zawita na ekrany  Canal+ oraz do serwisu Canal+ Online już w piątek 19 listopada. Serialowa antologia opowie osiem niezależnych od siebie historii, skupiających się na różnorodnych bohaterach, których różni nie tylko wiek i status społeczny, co także różnorodne zawody, zainteresowania czy temperamenty. Każdy z odcinków powstał pod okiem zaufanego zespołu twórców, którzy nadali opowieściom własnego artystycznego rysu.

Podczas letniej wizyty na planie, nasz wysłannik, Michał Kaczoń, miał szansę przyglądać się pracy przy specjalnym odcinku świątecznym, zatytułowanym obecnie „Detektor”. To 6. odcinek serii, tym razem w reżyserii Michała Chacińskiego i na bazie jego scenariusza.

„Planeta Singli. Osiem historii” – rozmowa z ekipą serialu

„Planeta Singli. Osiem historii” to projekt, który powstał na fali ogromnego sukcesu, jakim okazały się wszystkie trzy filmy z serii „Planeta Singli”. Romantyczne opowieści o singlach, którzy poznają się za pomocą tytułowej aplikacji randkowej, zaskarbiły sobie przychylność widzów i krytyków, którzy chwalili umiejętne granie ze schematami komedii romantycznej i prawdziwie zabawne dowcipy, serwowane na prawo i lewo w każdym z obrazów. Jednym z ojców sukcesu oryginalnego filmu był współscenarzysta Michał Chaciński, który w następujący sposób wspomina początki zaangażowania w projekt:

„Był rok 2013. Zakończyła się moja kadencja na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, a raptem dwa tygodnie wcześniej mój przyjaciel Radek Drabik skończył współpracę z Nowymi Horyzontami. W luźnej rozmowie stwierdziliśmy, że zamiast brnąć dalej w kino artystyczne, które oczywiście lubimy, to może spróbujmy podnieść poziom komercyjnego polskiego kina”.

Na warsztat wzięli najbardziej schematyczny i oklepany gatunek, czyli komedię romantyczną. Zaczęli się zastanawiać, w jaki sposób można stworzyć prawdziwie angażującą produkcję, będącą reprezentantką właśnie tego gatunku. Skoro na Zachodzie wychodziło to przez lata z takim sukcesem, czemu więc miałoby nie udać się w Polsce? Wybór akurat komedii romantycznej był nieprzypadkowy. Panowie celowo wzięli na warsztat właśnie ten gatunek, żeby spróbować go trochę rozruszać i sprawić, że będzie na nowo atrakcyjny. 

„Zależało nam w szczególności na dwóch rzeczach – film miał być prawdziwie zabawny, a bohaterowie mieli być ludźmi z krwi i kości – takimi, których sami chcielibyśmy poznać i z radością oglądać ich przygody”.

Kluczem do sukcesu dzieła miał być doskonale napisany scenariusz. 

„Dzisiaj wydaje mi się to nieco absurdalne. Pisanie scenariusza zajęło nam tyle czasu i tyle pieniędzy, że to był chyba najdroższy scenariusz polskiego filmu kiedykolwiek (śmiech)”.

Efekt był jednak piorunujący. Film, nie dość, że rzeczywiście spodobał się milionom Polaków to jeszcze „stał się towarem eksportowym”, który twórcy sprzedali do kilku krajów zagranicznych. Prawa do filmu otrzymali Amerykanie, „a na Litwie rzeczywiście powstał remake” na tamten rynek. Twórcy, zadowoleni ze swojego sukcesu, nie chcieli jednak spoczywać na laurach i jedynie powielać znanego wcześniej schematu. Zależało im na podjęciu nowych tematów i próbie poszerzenia gatunku. „Może nie róbmy już komedii romantycznej, tylko film o rozpadzie związku, czy w ogóle komedię obyczajową?”. Efekt się udał, gdyż dwie kolejne części serii również cieszyły się wielką popularnością wśród widowni.

„Osiem historii” to odcinki bazujące na zaskakujących opowieściach

Michał Chaciński podkreśla też główną zasadę, rządzącą „Ośmioma historiami”, przypominając, że w anglosaskiej nomenklaturze dzieli się historie na „plot-driven”, czyli te napędzane historią i zwrotami akcji oraz na „character-driven”, gdzie motorem napędowym zmian są sami bohaterowie i ich rozterki. 

„Osiem historii” są „plot-driven”, to znaczy budujemy strukturę historii w taki sposób, żeby zaskoczyły nas zwroty akcji, a równocześnie, żeby trzymać uwagę widza i bawić się tym, że domyśla się, co się może wydarzyć. Kiedy myśli, że już wie, co się wydarzy, okazuje się, że jego uwagę trzyma nie tylko sama zagadka, ale też sposób prowadzenia historii”.

Stworzenie zespołu scenarzystów, odpowiedzialnych za nowe opowieści, osadzone w dobrze znanym świecie, nie było proste. Chaciński i Drabik zebrali grupę zaufanych osób i na „pierwszym, najtrudniejszym etapie pracy” zebrali od nich jednozdaniowe treatmenty, mające zarysować główny pomysł na nową historię. W ten sposób powstało bardzo wiele różnorodnych pomysłów, przez które potem panowie przebrnęli i wybrali te, które wydały im się najciekawsze. 

„Ostatecznie wybraliśmy ok. 25 pomysłów, które zaczęliśmy rozwijać w dłuższe, dwu, trzy-akapitowe formy. Najważniejszym pytaniem pozostawało: Czy ten koncept nadal nas interesuje? I dlaczego właściwie w ogóle chcemy opowiedzieć tę historię? Co mamy nowego do powiedzenia, dzięki niej?”.

Z tego punktu skrócili listę pomysłów do 15., a ostatecznie do 8. i zaczęli budować coraz dłuższe formy, które finalnie rozrosły się do ośmiu scenariuszy „de facto filmów średniometrażowych”.  Efektem jest osiem bardzo różnorodnych opowieści, które różni niemalże wszystko – począwszy od podjętej tematyki, przez zastosowane środki wyrazu, a łączy je jedynie tytułowa aplikacja oraz koncept wyjścia na randkę. Który zresztą też stanowi jedynie punkt wyjściowy do dalszego snucia historii.

„Mój odcinek rozpoczyna się od typowego elementu komedii romantycznej – randka w przedświątecznej scenerii – mamy choinkę i gwiazdki w oknach. Do czasu, kiedy to wszystko się nie wykolei i nie okaże się, że to jedynie przedsionek do piekła dla mojej bohaterki, która myślała, że idzie na zwykłą randkę”.

„Świadome wykorzystanie cringe’u” – Masza Wągrocka o „Planecie Singli. Ośmiu historiach”

Według Maszy Wągrockiej, wcielającej się w główną rolę w odcinku nr 6, sukcesem dla „Ośmiu historii” jest „świadome wykorzystanie pewnej śmieszności zasad gatunku komedii romantycznej” oraz celowa gra z widzem, który spodziewa się pewnych konkretnych rozwiązań i stawianie tych oczekiwań na głowie.

„My z tego cringe’u korzystamy wyjątkowo celowo i świadomie. I to jest zwyczajnie mega zabawne”.

Antoni Królikowski, który wciela się w mężczyznę, z którym bohaterka udaje się na romantyczną, przedświąteczną randkę:

„Z początku wydaje się, że oni mówią jednym językiem, są dla siebie stworzeni, idealnie się uzupełniają. Szybko jednak okaże się, że pozory mylą, a bohater jest zwyczajnym cwaniakiem. Bawimy się tą koncepcją, że ludzie prezentują się zupełnie inaczej na aplikacjach randkowych niż są potem w rzeczywistości”.

Aktor podkreśla przewrotność tego konceptu, podkreślając, że cały odcinek „Detektor” zbudowany jest na umiejętnie zbudowanej grze pozorów, która rozpoczyna spiralę absurdalnych zdarzeń. 

Cała ekipa podkreśla też, że siłą „Planety Singli. Ośmiu historii” jest przede wszystkim różnorodność historii i postaw artystycznych osób zaangażowanych w projekt. Poza historią o tym, że internetowe pozory mylą, serial zaskakuje chociażby odcinkiem, opowiadającym o tym jak wyglądają randki seniorów czy odcinek o młodej chemiczce, która postanowiła stworzyć miarodajny test kompatybilności partnerów. Odcinki sa niezwykle różnorodne, tak jak różnordony jest zestaw scenarzystów i reżyserów projektu. „Planetę Singli. Osiem historii” tworzą bowiem, m.in. Aleksandra Terpińska, Abelard Giza, Alek Pietrzak, Jakun Czekaj, Michał Chaciński, Łukasz Światowiec czy Michał Marczak. 

„Planeta Singli. Osiem historii” zadebiutuje na kanale Canal+ już w piątek 19 listopada. Tego dnia pierwszy odcinek pojawi się też w serwisie Canal+ Online. Kolejne episody emitowane będą co tydzień, w piątki.

Czytaj także:  "Powrót": Bartłomiej Topa zmartwychwstanie w nowym serialu CANAL+

RadioZET.pl/informacje prasowe Canal+