Zamknij

Serial "Ranczo" podpadł władzy. Scenarzysta ujawnia, kto nie podobał się PiS

23.02.2021 18:59
Serial "Ranczo"
fot. Bartosz KRUPA/East News

"Ranczo" przez kilka sezonów gromadziło przed telewizorami tysiące widzów, ale nie wszystkim podobało się to, co widzieli na ekranie. Scenarzysta serialu wspomina, że politycy PiS-u mieli pretensje o postać wójta granego przez Cezarego Żaka. 

"Ranczo" to jeden z najpopularniejszych seriali Telewizji Polskiej. W sumie nakręcono 10 sezonów oraz wersję pełnometrażową "Ranczo Wilkowyje". W 2020 planowano zrealizować kolejny film na bazie serialu zatytułowany "Ranczo. Zemsta wiedźm", lecz po śmierci Pawła Królikowskiego wstrzymano przedsięwzięcie. 

W grudniu 2020 roku "Ranczo" trafiło na platformę Netflix. Okazuje się, że perypetie mieszkańców gminy Wilkowyje wciąż cieszą się sporym zainteresowaniem i to wśród coraz młodszej publiczności. Serial zdaje się nie starzeć, a wszystko przez to, że wciąż trafnie opisuje polską rzeczywistość. Co ciekawe, wielu widzów dostrzega w bohaterach własne zachowania i przywary. Większość podchodzi do tego z dystansem, ale są i tacy, którzy dopatrują się w serialu aluzji politycznych. 

Ta scena z "Rancza" robi furorę w sieci. Serial przewidział wygraną PiS?

"Ranczo" pod ostrzałem władzy. Postać wójta wzbudziła kontrowersje 

Jerzy Niemczuk, scenarzysta "Rancza", przyznał w rozmowie z Wp.pl, że niektórzy bohaterowie mają swoje pierwowzory w rzeczywistości, jak na przykład rodzina Solejuków. Postać wójta granego przez Cezarego Żaka budziła kontrowersje wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości. 

- Przez jakiś czas spotykaliśmy się pretensjami ze strony PiS-u. Chodziło przede wszystkim o postać wójta. Wiele osób uznało, że to typowo "pisowski" polityk i że się z niego wyśmiewamy - wyznał.

Do oglądania serialu przyznawało się sporo znanych osobistości ze świata polityki, m.in. Jarosław Kalinowski, Anna Streżyńska czy Mieczysław Rakowski. Twórcy musieli wziąć to pod uwagę tworząc serialowe charaktery. 

- Nie pisaliśmy serialu politycznego, ale że wszystko jest na swój sposób polityczne, więc tak był odbierany. Staraliśmy się unikać prostych połączeń i przełożeń - powiedział Jerzy Niemczuk. 

Ekipa naraziła się także lewej stronie sceny politycznej. 

W którymś z odcinków wprowadziliśmy sympatyczną postać Chińczyka. Kiedy epizody z jego udziałem trafiły na antenę, głośna zrobiła się sprawa Tybetu i brutalnej chińskiej polityki wobec tamtejszej ludności. I lewacka publicystyka rzuciła się na nas, że wybielamy mordercze Chiny - wspomina w rozmowie z Wp.pl scenarzysta "Rancza".

Paweł Królikowski nie miał zagrać Kusego. Kto może go zastąpić w serialu "Ranczo"?