Zamknij

„The Crown”: twórca serialu reaguje na krytykę ze strony brytyjskiego rządu

01.12.2020 11:33
kadr z serialu "The Crown"
fot. materiały prasowe Netflix

„The Crown” to niezwykle popularny serial Netflixa, przyglądający się życiu członków brytyjskiej rodziny królewskiej. Produkcja Petera Morgana, która zadebiutowała w 2016 roku, wciąż budzi żywe emocje. Teraz brytyjski minister kultury rząda, by Netflix ostrzegał widzów, że to, co oglądają na ekranie to czysta fikcja.

„The Crown” to serial stworzony przez Petera Morgana, scenarzystę odpowiedzialnego za sukces filmu „Królowa” z Helen Mirren. Produkcja cieszy się ogromną popularnością, a od momentu premiery 4. sezonu kilkanaście dni temu, niemal nie schodzi z ust widzów i krytyków. A także, jak się okazuje, członków brytyjskiego rządu. 

Zobacz także

Brytyjski minister kultury chce ostrzeżeń przed „The Crown”

W ostatnią niedzielę minister kultury, mediów i sportu Wlk. Brytanii, Oliver Dowden udzielił wywiadu brytyjskiemu „The Mall”, w którym wypowiedział się na temat bardzo popularnego serialu Netflixa.

„To pięknie wyprodukowane dzieło fikcyjne, i tak jak przy innych produkcjach telewizyjnych, Netflix powinien w jaśniejszy sposób to zaakcentować. Bez tego, obawiam się, że pokolenie widzów, którzy nie przeżyli tych wydarzeń, będą mogli mylić fikcję z faktami”.

Minister planuje wystosować specjalne pismo do włodarzy platformy, w celu nakazania im umieszczenia stosownej adnotacji przed odcinkami serialu, tak by podkreślić, że produkcja jest wizją artystyczną twórców, bazującą jedynie na prawdziwych wydarzeniach. Adnotacja miałaby być wyświetlana przed poszczególnymi odcinkami, tak jak w tym momencie ma to miejsce przy odcinkach, w których twórcy poruszają temat bulimii księżnej Diany. 

Oliver Dowden jest tylko jedną z wielu osób, które krytykują „The Crown” za swoje luźne podejście do historii w ostatnim czasie. 

Niedawno podobnego wywiadu udzielił Charles Spencer, brat zmarłem księżnej Diany. W rozomwie z ITV, Spencer powiedział:

„Amerykanie mówią mi, że widzieli „The Crown” i traktują to, jakby właśnie odbyli lekcję historii. No cóż, nie odbyli jej. To niezwykle trudne - to dziwna mieszanka przypuszczeń i własną inwencją twórczą scenarzysty, prawda? Można wprawdzie powiedzieć, że luźno bazuje na faktach, ale elementy faktograficzne mieszają się tutaj z wymysłami scenarzysty”

Zobacz także

Peter Morgan broni swojej wizji artystycznej

Peter Morgan, twórca serialu, od kilku lat broni się przed głosami krytyki, podkreślając, że bazował na źródłach historycznych oraz na rozmowach z osobami, związanymi ze środowiskiem rodziny królewskiej, tworząc swoją zawiłą historię. Jego słowa można uznać za odpowiedź na obecne głosy krytyki i podkreślanie fikcyjności elementów świata przedstawionego w produkcji. Warto jednak podkreślić, że rzecznik prasowy rodziny królewskiej podkreśla, że członkowie rodziny nie konsultowali się z Morganem i że nie zamierzają zajmować żadnego oficjalnego stanowiska, związanego z wydarzeniami, przedstawionymi w serialu.

W niedawnej rozmowie w ramach „Oficjalnego Podcastu „The Crown”, Morgan podkreślał, że podejmuje decyzje dramaturgiczne w oparciu o informacje, do których dociera. W tym konkretnym wypadku odwołał się do sceny z 1. odcinka nowego sezonu, w której książę Karol otrzymuje list od lorda Mountbattena.

„Myslę, że wszystko, co znajduje się w liście od Mountbattena do Karola, reprezentuje to, co mężczyzna sądził na ten temat - wiecie, bazując na wszystkim, co na ten temat przeczytałem i komentarze ludzi, z którymi rozmawiałem. Nigdy nie dowiemy się, czy Mountbatten przedstawił swoje myśli w formie listu i czy Karol otrzymał go przed czy po informacji o śmierci przyjaciela, ale w tym konkretnym dramacie, to właśnie jest sposób, w jaki postanowiłem podejść do tego tematu”  - zdradził.

Netflix nakreśla konteksty historyczne

Warto zwrócić także uwagę, że w ostatnich dniach na platformie pojawiła się seria filmów dokumentalnych, opowiadających o księżnej Dianie. Dodatkowo – na koncie YouTube platformy umieszczono także serię filmów krótkometrażowych, porównujących wydarzenia z serialu z kronikami telewizyjnymi oraz rekonstrukcjami historycznych wydarzeń, aby podkreślić, które elementy produkcji zostały celowo dodatkowo udramatycznione. 

Działania te wydają się być nacelowane właśnie na wyraźne podkreślenie, że „The Crown” stanowi wizję artystyczną twórców, którzy w taki sposób starają się opowiedzieć o burzliwych losach rodziny królewskiej. Ciekawym jest jednak skala zjawiska przypominania przez różne środowiska, że mamy do czynienia z dziełem fikcyjnym, niespotykaną na taką skalę przy innych produkcjach historycznych. 

Zobacz także

Częścią problemu może być jednak ogromna popularność serialu. Jak podają dziennikarze serwisu Antyradio.pl liczba widzów 4. sezonu przekroczyła liczbę odbiorców, którzy oglądali ślub Karola i Diany w 1981 roku. Fikcja staje się więc popularniejsza niż prawda. 

Czytaj także: 5 produkcji dla fanów "The Crown". Co warto zobaczyć? [LISTA] 

RadioZet.pl/Antyradio.pl/CNN.com