Zamknij

Erik Cowie nie żyje. Gwiazdor serialu "Tiger King" miał 52 lata

08.09.2021 07:27
Erik Cowie - kadr z serialu Netflix
fot. Netflix/materiały prasowe

Zmarł Erik Cowie - jeden z bohaterów serialu dokumentalnego Netflix "Tiger King". Mężczyzna miał tylko 52 lata. Co było przyczyną jego śmierci?

3 września 2021 roku odszedł Erik Cowie, który był wieloletnim współpracownikiem niesławnego Joe Exotica i bohaterem słynnego serialu dokumentalnego Netflix pod tytułem "Tiger King". Opiekun dzikich zwierząt miał 52 lata. 

"Tiger King": Erik Cowie nie żyje - kim był?

Jak podaje TMZ, Cowie został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu na nowojorskim Brooklynie. Początkowo nie podano tożsamości denata do wiadomości publicznej, jednak lokalny oddział stacji NBC ustalił, że zmarłym jest znany z "Tiger Kinga" Erik Cowie. Nie wiadomo, co było przyczyną jego śmierci. Lekarze muszą wykonać dodatkowe badania, aby stwierdzić powód zgonu Cowie'ego.

Cowie zasłynął na początku roku 2020, wraz z premierą hitu "Tiger King" - serialu dokumentalnego opowiadającą niezwykłą historię ekscentrycznego Joe Exotica i jego hodowli tygrysów G.W. Exotic Animal Zoo w Wynnewood w Oklahomie. Zmarły mężczyzna pełnił w nim funkcję głównego opiekuna zwierząt. Cowie pracował w zoo przez pięć lat.

To między innymi dzięki jego zeznaniom wyszło na jaw, że w zoo Exotica dochodziło do bestialskich sytuacji. Cowie zdradził w sądzie, że jego szef zabijał starsze i chore tygrysy, żeby zrobić miejsce dla młodych osobników i ciąć koszty swojego przedsięwzięcia. Wyznał, że słyszał jedynie strzały i nigdy nie widział zabójstw zwierząt, ale domyślał się, co robi jego szef. W czerwcu 2021 roku Cowie został aresztowany przez policję z Oklahomy za prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu. Przyznał się do winy i miał zostać skazany, ale nie pojawił się podczas procesu sądowego. Prawdopodobnie uciekł przed wymiarem sprawiedliwości do Nowego Jorku, gdzie zmarł.

RadioZET.pl/TMZ