Dlaczego ryba jest mięsem — fakty, które odpierają powszechny mit

21.03.2018 21:00

Czy ryba jest mięsem? Można być zaskoczonym lub nie, ale nawet w dzisiejszych czasach często spotkamy się z tym pytaniem. Przeświadczenie o tym, że jedząc rybę nie spożywamy mięsa, jest na tyle popularne, że osoby niejedzące zwierząt nagminnie w sklepach czy restauracjach spotykają się z rzekomo wegetariańskimi daniami na bazie ryb. Dlaczego mit ten jest tak żywy?

Ryba jest mięsem fot. Pixabay

Kanapka z pastą z tuńczyka albo sałatka z łososiem? To zdaniem wielu osób propozycje bezmięsne. Choć kwestia ta „boli” jedynie wegetarian i wegan (którzy na pytanie o bezmięsną kanapkę po raz setny dostają opcję z tuńczykiem), to jednak sama w sobie zdaje się absurdem na miarę przyjęcia, że marchewka jest owocem (co niestety funkcjonuje w przepisach UE).

Hipotetycznie, pytanie o to, czy ryba to mięso, może mieć znaczenie dla dwóch grup ludzi: niejedzących mięsa z powodów etycznych i osób, które z przyczyn religijnych mają powstrzymać się od spożywania pewnych pokarmów. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że ci pierwsi wykluczają mięso, bo nie jedzą zwierząt i nie chcą zadawać im cierpienia, to zauważymy, że dla nich ten "mięsny" dylemat nie istnieje. Skoro ryba jest zwierzęciem, to nie jest dla nich jedzeniem.

Jednak już dla drugiej grupy nie są to wcale dywagacje. Zatem będąc mięsożercą — nawet jeśli obojętny jest nam los zwierząt — warto wiedzieć, że tak — ryba to mięso. A (pozostając w rozważaniach religijnej tradycji) dobrze też rozumieć, dlaczego rybne dania wcale nie muszą być postne.

Skąd się wzięło podejście, że ryba nie jest mięsem?

Nie istnieje żadne inne źródło tego mitu niż tradycja religijna. Przyjęło się, że skoro post oznacza unikanie mięsa, a dozwolone jest w nim spożywanie ryb, to znaczy, że ryby mięsem nie są. „Ponieważ na przestrzeni wieków ludziom trudno było odróżnić, które ze zwierząt wodnych są rybami, a które nie, przyjęło się, iż w dni postu można jeść mięso zwierząt, których środowisko życia stanowi woda (a więc np. m.in. także owoce morza)” — informuje serwis wiara.pl.

Kluczowy w powyższym zdaniu jest wyraz „przyjęto”. Nie mówi ono, że ryba nie jest mięsem, tylko wyjaśnia, dlaczego ryba może być daniem postnym.

O tej "umowności" świadczy choćby jedno z orzeczeń amerykańskiego episkopatu, które stwierdza, że danie z aligatora czy żółwia również nie jest daniem mięsnym. A z bliższych nam przykładów, warto wspomnieć o daniach z ogona bobra, które w staropolskiej kuchni były postne, choć przecież zdecydowanie były z mięsa.

Dlaczego ryba to mięso?

Przekonania o tym, że ryba nie jest mięsem, z pewnością nie daje także porównanie tkanki ciała ryb i choćby ssaków. Pod względem chemicznym nie ma różnic. Do niedawna sądzono, że ryba nie odczuwa bólu — na przykład kiedy złowi się ją na haczyk i chcąc wrzucić do wody porozrywa okolice otworu gębowego. Niektórzy nadal będą tego bronić, ale nauka pokazuje, że pogląd ten jest mylny.

Jeśli jednak nadal ktoś upiera się przy omawianym stereotypie ze względu na post, to warto wyjaśnić, że nawet jedzenie ryby w postne dni nie musi oznaczać zachowania reguł postu.

Kiedy mięsożerca zda sobie sprawę, czym w rzeczywistości jest post, to od zrozumienia powyższego dzieli go tylko krok. Post nie polega na powstrzymaniu się od spożywania mięsa, tylko na rezygnacji z tego, czego jedzenie sprawia nam przyjemność; na jedzeniu skromnym i nie przejadaniu się, czyli rezygnacji z biesiad i uczt, a z nimi właśnie dawniej kojarzono mięso. Trzeba wiedzieć, jakie były okoliczności, kształtowania się zasad postu.

Jak twierdzi biblista, świecki profesor teologii — Michał Wojciechowski, w starożytności mięso było jedzeniem luksusowym i odświętnym. Kiedy zabijano zwierzynę jedzenie trzeba było zjeść szybko, bo nie znano dobrej metody przechowywania go. Zapraszano więc gości na wspólną ucztę. Stąd przyjęło się, że jedzenie mięsa to coś wystawnego, co wiąże się z ucztowaniem. Przeciwnie zaś było z rybami. To ryby i chleb były podstawowym pokarmem biednych rybaków. Niejedzenie mięsa było więc jedzeniem skromnym, a sam post nie miał większego związku z niejedzeniem mięsa.

Czy ryba jest daniem postnym? Niekoniecznie

„Jak z tego wynika, post piątkowy od mięsa nie ma wiele wspólnego z wegetarianizmem. Ten jest w Piśmie Świętym potraktowany krytycznie. Św. Paweł nazywa jedzących tylko jarzyny „słabymi” (por. List do Rzymian 14). Chodzi o słabość wiary, która nie powinna być oparta na zakazach dotyczących żołądka. Chrześcijaństwo odrzuciło żydowskie zasady koszerności” — zauważa Wojciechowski.

Idąc więc dalej: nawet spożywając ryby w poście można naruszyć jego zasady.

„Czy wypada w piątek objadać się polędwicą z tuńczyka, której kilogram kosztuje mniej więcej tyle, co 10 kilo wieprzowiny? [...] Łososie, pstrągi, węgorze, suszi, owoce morza.... Jakby tak się dobrze zastanowić, to można się «postnie» objeść do nieprzytomności” — pyta jeden z autorów serwisu wiara.pl. I wyjaśnia dalej: „Całe to formalistyczne podchodzenie do postu jest naprawdę... niesmaczne [...]. Ważne, żeby post (piątkowy czy każdy inny) zachował przede wszystkim rys wstrzemięźliwości, ascezy i pokuty. By był wyrzeczeniem się tego, co naprawdę lubię, co normalnie sprawia mi przyjemność i jest dobre”.

Tok rozumowania, w którym ryby w post można jeść do woli, nie tylko nie pomaga osobom religijnym w dochowywaniu założeń postu, a wręcz wywołuje zamieszanie i wprowadza błędne przekonania do ogólnospołecznych relacji; powoduje także niepotrzebne zgrzyty na linii mięsożercy – ludzie „wege”. A można tego łatwo uniknąć, przez odrzucenie „przyjętego” anachronizmu, że ryba mięsem nie jest.

RadioZET.pl/wiara.pl/salon24/SA

Oceń