Polska rodzina z małymi dziećmi zamieszkała na łodzi na Karaibach

20.06.2018 15:40

Anna Dawidowska i jej mąż zdecydowali się na bardzo poważny krok: jeszcze kilka lat temu ona pracowała w korporacji, dziś wraz z dziećmi mieszkają na łodzi na Karaibach. Postanowili zwiedzać świat.

Polka mieszka w łodzi na Karaibach fot. Instagram/sailoceans

Jeszcze niedawno Anna Dawidowska pracowała jako doradca finansowy w warszawskiej spółce giełdowej. Jej mąż, Bartek, pilot linii lotniczych, od dawna pasjonował się żeglarstwem i zaraził ją tym. Kiedy poczuli, że chcą podróżować po świecie, nie czekali z realizacją tego pomysłu. Na jachcie o nazwie „Polly” mieszkają już od trzech lat.

– We wrześniu 2015 roku, kiedy Julian miał 6 miesięcy, a Kuba 2 lata, wprowadziliśmy się do nowego pływającego domu i ruszyliśmy ze Szczecina w kierunku Karaibów. W pierwszym roku przepłynęliśmy 20 000 mil. Z Polski przez Wyspy Kanaryjskie na Karaiby. Potem były Bahamy i Stany Zjednoczone – wyjaśnia Dawidowska w wypowiedzi dla WP.pl.

Kobieta wyjaśnia, że takie życie to wielkie wyzwanie – szczególnie z dziećmi, jednak do swojej wyprawy drobiazgowo się przygotowywali i swoje pływające mieszkanie wyposażyli we wszystko, co jest im potrzebne. Maja nawet zmywarkę i pralkę, choć z nich nie zawsze mogą korzystać. Kiedy słońce jest mniej intensywne, panele słoneczne po prostu nie wytwarzają tyle prądu.

Jak przyznaje Dawidowska, edukacyjna przyszłość ich dzieci – Julian i Kuba – jest jednym z ważniejszych zagadnień, z powodu których rozważają zacumowanie na dłużej w jednym miejscu. Na razie podróżują, a ich synowie, choć nie znają listy piosenek i wierszyków, to jednak potrafią wiele innych rzeczy.

– Kierują motorówką, obsługują silnik, wciągają się po linach. To ich najbardziej interesuje! Lekcje geografii, biologii i fizyki mają w praktyce. Większość stworzeń z bajki „Gdzie jest Nemo?” widzieli na żywo – cytuje WP.pl.

Para prowadzi także kanał na YouTube, gdzie pokazuje swoje przygody. Jak sami twierdzą, największym wyzwaniem takiego podróżniczego życia jest... robienie zakupów z dziećmi.

Jednak samo życie na łódce – wbrew temu, co się wydaje – nie jest ciągłym urlopem.

– Takie życie jest intensywne i wymagające – wymaga przede wszystkim precyzyjności i umiejętności myślenia przyczynowo-skutkowego. Nie ma tu drogi na skróty. W mieszkaniu, jak coś się nam zepsuje, to można to zostawić. Ewentualnie wezwać kogoś na pomoc. W naszym przypadku większość usterek musi zostać naprawiona natychmiast – mówi pani Anna.

Mimo to Dawidowska nie znudziła się takim życiem, choć przyznaje, że bardzo tęskni za sernikiem.

RadioZET.pl/WP.pl/SA

Oceń