Jego wiersze zdobywają 3 tysiące polubień na Instagramie. Krzysztof Kościelski to „czarny koń poezji internetu”

01.03.2019 13:59

Tworzy wiersze, które wzbudzają skrajne emocje, jednak gdy wrzuca je na Instagram, zdobywają ponad trzy tysiące polubień. Krzysztof Kościelski, bo o nim mowa, nazywany jest „czarnym koniem poezji internetu”. Niedawno ukazał się jego debiutancki tom wierszy „Ego”. W rozmowie z RadioZET.pl zdradził nam m.in., co go inspiruje przy tworzeniu wierszy, co piszą o jego pracy fani oraz jakich pisarzy ceni najbardziej.

Krzysztof Kościelski nazywany jest "czarnym koniem poezji internetu" fot. Facebook/ Krzysztof Kościelski

Krzysztof Kościelski: człowiek orkiestra

Instagram jest ogromną platformą, na której można przedstawić swoją twórczość, również tę pisarską. Taką formę wybrał Krzysztof Kościelski, 35-latek pochodzący z Konina. Przedstawia się jako najpopularniejszy autor wierszy w polskim internecie. Jak mówi o sobie, jest człowiekiem orkiestrą, ale kameralną. Oprócz tego, że pisze, jest również nauczycielem angielskiego, tłumaczem, reporterem i grafikiem. Jest fanem Elizy Orzeszkowej i legendarnej grupy rockowej Sex Pistols.

Wiersze Krzysztofa Kościelskiego na Instagramie

Tworzy wiersze, które zamieszcza na swoim Instagramie. Jego rymowanki – połączenie codziennej i miłosnej tematyki, choć budzą skrajne emocje, na Instagramie mają ponad  3-4 tysiące polubień i mnóstwo komentarzy. Jednym z najpopularniejszych jest z pewnością wiersz „Głodna królewna”, który na Facebooku zdobył ponad 2 tysiące polubień i prawie 3 tysiące udostępnień. „Onegdaj były wiedźmy i jabłka zatrute. Dziś wykańcza królewny – laktoza i gluten” – pisze Kościelski.

Przygoda Krzysztofa Kościelskiego z pisaniem wierszy zaczęła się dwa lata temu:  

– Jeśli pyta Pani o wiersze, to zacząłem je pisać dopiero dwa lata temu, kiedy czwarta największa miłość mojego życia uwikłała się emocjonalnie z najbardziej niesławnym półanalfabetą w regionie. Taka autoterapia, rozumie Pani. Nie jestem typem stalkera, tylko typem romantyka, więc przelewałem swoje emocje do Worda i wstawiałem do Internetu z nadzieją, że królowa mojego serca przeczyta je kiedyś z jakiegoś fikcyjnego konta, opamięta się i udzieli mi audiencji –  mówi nam Krzysztof Kościelski.

Na pytanie, dlaczego zdecydował się właśnie na formę rymowaną, odpowiada oryginalnie: 

 – Forma rymowana jest dla mniej jak ogranicznik prędkości dla chińskiego skutera żebym się za bardzo nie rozbujał. Tak zwane „wiersze białe” są jak lajki z allegro, zbyt łatwe – wystarczy enter przed i po byle czym – podkreśla. Jak dodaje, inspiracją przy pisaniu jest dla niego codzienność, na przykład wyjście po zakupy do Biedronki.

 – Zazwyczaj chodzę po Biedronce i podsłuchuję klientów. Ktoś grzebie w bananach i gada przez telefon, a ja już jestem obok, że niby takie ładne pomarańcze rzucili. Jakaś para kłóci się przy lodówkach – nagle potrzebuję nabiału. Ale najlepiej jest przy kasie – jestem trochę wyższy od większości ludzi, więc wiszę nad nimi jak mikrofon – mówi.

Krzysztof Kościelski ma wierne grono młodych fanów na Instagramie

Choć jego odbiorcami są w większości młodzi ludzie, on sam mówi tajemniczo, że wiersze miały trafić do jednej kobiety, a Polska oberwała rykoszetem. Jednak od fanów dostaje feedback w mediach społecznościowych i to całkiem spory.

 – Obserwujący dodają moje wiersze do swoich instagramowych relacji, załączając wyrazy miłości oraz tytułując mnie „miszczem” (przez „sz” i „cz”). Z tych, które do tej pory otrzymałem, moja ulubiona wiadomość to: „jesteś geniuszem typie" – mówi nam Krzysztof Kościelski.

Krzysztof Kościelski wydał tom wierszy „Ego”

Kilka dni temu światło dzienne ujrzał tom „Ego”, w którym znalazły się wszystkie wiersze oryginalnego pisarza. Ulubionym wierszem autora z  „Ego” jest „Anons”. „To od niego wszystko się zaczęło” – dodaje Kościelski. Na pytanie, czy boi się zarzutów, o to, że każdy może tworzyć takie rymowanki, odpowiada jednym zdaniem: „Tylko Mickiewicz może mnie osądzić”.

A co czyta na co dzień? Jak podkreśla, najbardziej ceni XIX-wiecznych pisarzy. 

 Z pisarzy najbardziej cenię XIX-wiecznych: rosyjskich, francuskich i polskich. To była epoka mistrzów i wieszczów. Moim ulubionym autorem z tamtego okresu jest Eliza Orzeszkowa – kwintesencja intelektu, talentu i uroku osobistego. Posiadam cztery tablice uliczne z jej nazwiskiem oraz wszystkie książki jej autorstwa. Moją ulubioną jest „Cham”  – zdradza autor.

Na odwrocie debiutanckiego tomu wierszy Krzysztofa Kościelskiego można przeczytać, że jest „czarnym koniem poezji internetu”, natomiast on sam podkreśla, że w ogóle się nim nie czuje.

 Absolutnie nie czuję się królem Instagrama. Na tę chwilę czuję się co najwyżej jak kacyk na jakiejś mało popularnej prowincji. Lubię czarny kolor, mieszkam w Koninie i publikuję poezję w Internecie, ale nie brałem udziału w żadnym wyścigu. Faktycznie galopem dostałem się do niszy, ale nie zauważyłem konkurencji. Minąłem po drodze sporo źrebaków, które dopiero uczyły się stępu, parę kucy, które już bardziej nie urosną i kilka osłów, które biegły w przeciwną stronę. Ci, którzy mogliby mnie przegonić, na moje szczęście zakończyli już karierę i teraz zasłużenie odpoczywają. Na Powązkach i Wawelu –opowiada z rozbrajającą szczerością autor.

Dla tych, którzy są ciekawi spotkania z ekscentrycznym pisarzem, mamy dobrą wiadomość. Z Krzysztofem Kościelskim będzie można spotkać się już 7 marca, w czwartek, w warszawskiej Hali Koszyki na wieczorze poetyckim.

RadioZET.pl/ SW

Oceń