Zamknij

Nowa praca marzeń? Zarabianie na symulowaniu choroby – i to w Polsce

Redakcja
04.09.2018 15:08
symulant
fot. Adam STASKIEWICZ/East News

Tester czekolady, smakosz piwa, opiekun bezludnej wyspy na Karaibach, a może kontroler luksusu w pięciogwiazdkowych hotelach – tak zwykle wyglądają „prace marzeń”. A może by tak, w polskich realiach, zarabiać na udawaniu choroby?

Choć w Polsce osób symulujących chorobę, by wyłudzić L4, z pewnością nie brakuje, to okazuje się jednak, że w pewnych okolicznościach symulanci mogą być nawet potrzebni. Właśnie takich ludzi poszukuje Śląski Uniwersytet Medyczny. UM w Katowicach chce zatrudnić osoby, które będą naśladować różne choroby i pobierać za to wynagrodzenie.

Jak informuje „Fakt”, chodzi o osoby o zdolnościach aktorskich.

„Szukamy osób w każdym wieku, które mają zdolności aktorskie. Muszą być dyspozycyjne i pełnoletnie” – informuje rzecznik uczelni. Zatrudnienie czeka na 20 symulantów. Najpierw osoby te przejdą 20-godzinne szkolenie pod okiem lekarzy i psychologów. Będą się uczyć specjalnie przygotowanej dla nich roli. Co ciekawe, będą potrzebni zarówno ludzie do odgrywania ról pacjentów, jak i ich rodzin. Zadanie zatrudnionego symulanta polegać będzie oczywiście na naśladowaniu objawów danego schorzenia.

Jaki jest cel takich działań? Chodzi o wykształcenie jak najlepszych lekarzy. Studenci medycyny w kontaktach z symulantami uczyć się będą rozpoznawania chorób oraz tego, jak przeprowadzać rozmowy z rodziną chorego.

Na symulantów czeka praca już od października. Dotąd zgłosiło się tylko kilka osób. Wkrótce odbyć się ma casting, który wyłoni najzdolniejszych symulantów. Stawka może nie opiewa na kosmiczne sumy, ale 37 złotych brutto za godzinę to dla wielu osób może być całkiem łakomy kąsek.

RadioZET.pl/Fakt/SA