Zamknij
Magda Chołaścińska
Magda Chołaścińska w swojej pracowni
fot: Archiwum własne Magdy Chołaścińskiej
SZTUKA W INTERNECIE

Zdolnych szukaj na Instagramie. Rozmowa z ilustratorką Atogrzywą

Roksana Matelska
Roksana Matelska Redaktor Radia Zet
07.10.2021 11:40
07.10.2021 11:40

Magda Chołaścińska rysuje odkąd pamięta, jednak dopiero cztery lata temu zdecydowała się przełożyć pasję na zawód. Poznańska ilustratorka współpracowała z wieloma znanymi markami, jednak w centrum jej zainteresowania jest drugi człowiek. Jako Atogrzywa za pomocą rysunku opowiada historie ludzi, którzy często trafiają do niej przez Instagram.

W mediach społecznościowych można znaleźć wielu uzdolnionych twórców. Jedną z takich osób jest Magda Chołaścińska, poznańska ilustratorka. Jej prace są kolorowe i wyraziste, jednak Magda mocno stąpa po ziemi. Porozmawiałyśmy o sile Instagrama w życiu współczesnego artysty oraz trudach prowadzenia biznesu. Magda zdradziła też, jakie ilustracje zdobią ściany w naszych mieszkaniach.

Roksana Matelska: „Nie goń cudzych marzeń" to hasło, które zdobi jeden z najbardziej rozpoznawalnych plakatów Twojego autorstwa. W jaki sposób ilustrator szuka indywidualnego stylu?

Magda Chołaścińska: Najważniejsze to dać sobie czas i przestrzeń na eksperymenty. Styl jest dla mnie przede wszystkim definicją naszej estetyki, emocji i wrażliwości. Warto znać trendy i na pewno nie izolować się od innych twórców, ale też nie brać ich pracy za wyznacznik. Trzeba zaakceptować, że styl zmienia się nieustannie, jest płynny. Z tego też powodu nie jestem zwolenniczką określania konkretnej stylistyki.

Marka Atogrzywa powstała prawie cztery lata temu. Nauczyłaś się radzić sobie z kryzysem twórczym, gdy ten dopada cię w najmniej odpowiednim momencie?

W takich momentach daję sobie chwilę na oddech i skupiam się na rzeczach, które sprawiają mi przyjemność. Mam w sobie dużo zrozumienia – w końcu to nieuniknione, gdy zajęcie artystyczne staje się pracą. Staram się nie doprowadzać do przepracowania, a terminy realizacji prac zawsze wpisuję w kalendarz z pewną rezerwą, właśnie na wypadek, gdyby dopadła mnie twórcza niemoc. 

Patrząc na portrety Twojego autorstwa, odnoszę wrażenie, że dobrze znasz bohaterów, których rysujesz.

Może zabrzmi to nieco magicznie, ale mam dobrze wykształconą intuicję i potrafię czytać ludzi. Pomaga mi w tym zestaw pytań, które zadaję na wstępnym etapie współpracy. Dzięki nim łatwiej mi zrozumieć estetykę danej osoby. Proszę też o jak najbardziej naturalne zdjęcia, wtedy mogę wyczuć emocje, które biją od bohatera portretu.

Kalendarz z ilustracjami autorstwa Magdy Chołaścińskiej
fot. Archiwum własne Magdy Chołaścińskiej

Instagram jest miejscem, gdzie można znaleźć wielu uzdolnionych ludzi. Jak ważny jest w pracy ilustratorki?

Bez mediów społecznościowych trudno zaistnieć. Instagram ma obecnie duże znaczenie w budowaniu marki i promowaniu swoich prac. Udało mi się zebrać społeczność, która jest zainteresowana tym, co tworzę. Staram się rozreklamować na tyle, ile potrafię. Łatwiej też dbać o to, by kontakt z klientem nie był mechaniczny i bezpłciowy. Staram się z każdym porozmawiać i poświęcić mu czas.

Ilustratorzy rozwijają się dzięki mediom społecznościowym, ale czy szukają tam też inspiracji?

Moja relacja z Instagramem bywa różna. Dzięki mediom społecznościowym zyskałam klientów, dostałam dużo pozytywnego odzewu, motywacji i nawiązałam pewne relacje.

Warto pamiętać, że na Instagramie można otrzymać też fałszywy obraz codzienności – trudno się nie porównywać do innych i pozbyć negatywnych myśli. Dlatego tak ważna jest kontrola tego, jakimi treściami się otaczamy. Demotywatorów staram się unikać, a inspirować tym, co działa na mnie pozytywnie

Dzięki mediom społecznościowym możesz niemal natychmiast dzielić się tym, co stworzysz.

Zdarza mi się opublikować spontaniczną pracę, pokazać ilustracje, które stworzyłam prywatnie. Z dużym odzewem spotkała się między innymi ilustracja nawiązująca do filmu „Małe kobietki”. Zbieram sugestie od obserwatorów i na pewno ich głos jest dla mnie ważny.

"Małe kobietki" i "Gambit królowej" jako ilustracje Magdy Chołaścińskiej
fot. Archiwum własne Magdy Chołaścińskiej

Czym się różni praca dla klienta prywatnego, pozyskanego z Instagrama, od tworzenia ilustracji dla znanych marek?

Za każdym razem po drugiej stronie jest osoba, z którą chcę nawiązać jak najlepszą relację i nić porozumienia, dlatego też nie rozdzielam klientów. Są dwie drogi. Nieraz trafiam na osoby konkretne i świadome tego, jakiego efektu ode mnie oczekują. Zdarza się też, że klient daje mi wolną rękę i jest ciekawy, jak przedstawię go na podstawie kilku wysłanych inspiracji.

Jak sobie radzisz, gdy nie nadajesz z klientem na tych samych falach?

Zdarza się to bardzo rzadko, ale stawiam wtedy na rozmowę. Przeważnie osoby, które się do mnie zgłaszają, znają moją estetykę i wiedzą, czego mogą się spodziewać. Oczywiście, czasami trudniej wybrać wspólny kierunek. Mam taką zasadę, że jeśli się podejmę współpracy, to ją mimo wszystko kontynuuję, staram się dać z siebie wszystko i zachować profesjonalizm. Nie miałam do tej pory sytuacji, żebyśmy się z klientem rozstali w niemiłej atmosferze.

Z jakimi trudnościami mierzy się kobieta, która samodzielnie prowadzi biznes?

Architektura i grafika to trochę męski świat. Na mojej drodze zawodowej trafiłam na towarzystwo, które nie do końca wierzyło w moje umiejętności.

Musiałam wielokrotnie udowadniać, że jestem dobra. Mam niepokorną naturę i nie załamuję się w takich sytuacjach, tylko działam

Gdy pracowałam na etacie, miałam wizję, jak moje życie będzie wyglądało, gdy będę prowadziła działalność. Nie uważałam, że będzie łatwo, ale szybko nauczyłam się, że jest to ciągła walka i także nauka asertywności. Kwestie rozliczeń i podatków powierzyłam zaufanej księgowej, resztą zajmuję się na ten moment sama.

Od początku było dla mnie ważne, żeby zdywersyfikować dochód – nie polegać tylko na zleceniach, stąd pojawił się pomysł na to, by założyć sklep, w którym pojawi się stała oferta. Marzę jednak o tym, żeby wyjść do ludzi i pokazać się na targach plakatów.

Skończyłaś architekturę, pracowałaś jako graficzka. W jaki sposób poprzednie zajęcia pomagają ci w pracy ilustratorki?

Architektura dała mi porcję wiedzy, ale też wyobraźni przestrzennej. Zaczynałam od rysunku klasycznego, gdy przygotowywałam się na studia architektoniczne. Wtedy poznałam tajniki doboru proporcji i rysowania zgodnego z anatomią, co niezwykle pomogło mi w dalszej pracy.

Podczas studiów wyjechałam na rok do Kopenhagi. Tam nabrałam odwagi, by publikować swoje prace w internecie. Otrzymałam też masę motywacji, gdy wzięłam udział w konkursie graficznym, gdzie mnie doceniono. Natomiast dzięki pracy w agencjach reklamowych dowiedziałam się, jak pracować z klientami.

Rysunku można się nauczyć?

Zdecydowanie. Panuje przekonanie, że trzeba być młodym i zdolnym, tylko wtedy można coś zdziałać. Na naukę rysunku nigdy nie jest za późno.

Obecnie pracujesz przy pomocy technologii, ale czy rysowałaś wcześniej na papierze?

W taki sposób zaczynałam, jednak zmagałam się wtedy z wieloma ograniczeniami. Rysuję w sposób dynamiczny i sporo improwizuje, jestem też niecierpliwa. iPad daje więcej możliwości – jednym kliknięciem można wrócić do poprzedniej wersji. Pracując na papierze musiałam podejmować kluczowe decyzje już na wstępnym etapie i następnie się ich trzymać. Jednak doceniam manualny rysunek, bo wyrabia oko, rękę i wyczucie proporcji. Nie brakuje mi tego, ale dobrze było tak poćwiczyć.

Magda Chołaścińska w swojej pracowni
fot. Archiwum własne Magdy Chołaścińskiej

Jak to się stało, że iPad stał się twoim głównym narzędziem pracy?

Trochę przez przypadek, ponieważ wtedy rysowanie na iPadzie nie było modne. Poniekąd przez moją niecierpliwość i ciekawość, jakie możliwości daje sprzęt. Praca na tablecie graficznym jednocześnie mnie ograniczała i męczyła. Kupiłam rysik, żeby zobaczyć, czy rysowanie na iPadzie ma sens. Okazało się, że taka forma najbardziej mi odpowiada, bo jest dynamiczna i pozwala na eksperymenty.

Technologia stale się rozwija. To ułatwia pracę, a może wymusza ciągłe zmiany?

Zawsze interesowałam się technologicznymi nowinkami. Są one dla mnie ekscytujące, bardzo lubię się uczyć nowych rzeczy. W przyszłości chciałabym spróbować swoich sił w animacji, by nadać ruchu swoim ilustracjom. Dzięki technologii wszystko staje się coraz łatwiejsze i bardziej dostępne.

Ilustratorowi najlepiej pracuje się w domu, a może szuka inspiracji poza swoją pracownią?

Dzięki technologii można pracować z każdego miejsca na świecie, jednak ja stawiam na swoją pracownię. Rysunek jest dla mnie czymś intymnym, nie lubię być wtedy wystawiona na spojrzenia innych ludzi. Stworzyłam sobie bezpieczną przestrzeń w domu, gdzie najlepiej mi się myśli i rysuje.

Jakie ilustracje obecnie zdobią nasze mieszkania?

Takie, z którymi możemy się utożsamiać. Od jakiegoś czasu widać trend personalizacji. Powodzeniem cieszą się ilustracje mocno skoncentrowane na doświadczeniach, budzące miłe skojarzenia. Coraz częściej tworzymy też galerie ścienne, czyli wybieramy ilustracje, które są spójne stylem. W ten sposób osoba, która wiesza w swoim mieszkaniu plakaty, tworzy jakiś obraz tego, kim jest.

Magda Chołaścińska - ilustratorka mieszkająca w Poznaniu. Absolwentka Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie i Copenhagen School of Design and Technology. W swoich pracach skupia się na rysowaniu ludzi i ich historii. Wykonuje ilustracje dla firm i marek, tworzy okładki i plakaty. Współpracowała między innymi ze „Zwierciadłem”, Składem Prostym czy Doodle Pals.

Roksana Matelska
Roksana Matelska

Absolwentka dziennikarstwa. Pracę w mediach zaczynała od prowadzenia audycji radiowej w rodzinnym Poznaniu. Pisała dla „Gazety Wyborczej”, Co Jest Grane 24 i Chillizet.pl. Jej największą pasją jest kultura, a w szczególności muzyka. Pracowała przy wielu festiwalach muzycznych, w tym takich wydarzeniach jak Olsztyn Green Festival i Women’s Voices. Obecnie pisze o filmach i serialach. Po pracy szuka spokoju na łonie natury. Od lat praktykuje jogę. Kontakt: roksana.orlicka@eurozet.pl