Zamknij

Dziwaczny świat „Harmony” i „Samanthy”. Seks-robot będzie mógł odmówić stosunku

Redakcja
26.06.2018 15:28
Dziwaczny świat „Harmony” i „Samanthy”. Seks-robot będzie mógł odmówić stosunku
fot. YouTube

Seks-roboty z definicji powinny być zawsze „chętne”, niezależnie od charakteru otrzymywanych „awansów”. Właśnie dlatego oskarża się je o promowanie nieprawidłowych wzorców zachowań. Jeden z najbardziej znanych modeli zostanie wyposażony w funkcję samoistnego wyłączania się w odpowiedzi na agresję.

Seks-robot Samantha może nie wyrazić zgody na stosunek

Samantha to jeden z najbardziej znanych seks-robotów na rynku. Już sama postać jej twórcy, dr Sergi Santosa, budzi wiele wątpliwości. Robota stworzył, ponieważ „żona nie zawsze miała ochotę na seks z nim w tym samym czasie, co on”, a w końcu „mężczyźni potrzebują go o wiele więcej niż kobiety”. Gdyby takich stwierdzeń było wam mało, dorzucimy wisienkę na torcie: doktor w jednym z licznych wywiadów potrafił też zwierzać się z zazdrości, jaką niechybnie odczuwałby, gdyby to jego żona rozładowywałaby swoje napięcie w taki sam sposób. On jednak czuje się w pełni usprawiedliwiony. No, może tylko w jednym aspekcie nie do końca. Seks-roboty z definicji zawsze powinny być „chętne” – również niezależnie od sposobu zachowania ich „adoratorów”. A zatem biernie reagują także na skrajną agresję i dewiacje.

Promocja kultury gwałtu

Samą ideę coraz bardziej przypominających prawdziwe kobiety robotów typuje się jako z jednej strony naturalną konsekwencję powszechnie dostępnej pornografii, a z drugiej jawną promocję kultury gwałtu. Ciche społeczne przyzwolenie na urzeczywistnienie swoich najmroczniejszych fantazji z pomocą lalki ma być według niektórych skuteczną formą prewencji przestępstw na tle seksualnym. A jednak trudno nie odnieść wrażenia, że w taki sposób raczej nie rozwiążemy nabrzmiewającego problemu brutalnych ataków na kobiety, a nawet pedofilii.

O tym, jak bolesne skutki może mieć taka strategia, przekonał się sam Santos. Podczas jednych z targów technologicznych doktor zaprezentował możliwości swojego flagowego modelu, który sprzedaje za pośrednictwem strony internetowej.

Daily Reporter/ Samantha podczas pokazu na targach technologicznych
fot.

Daily Reporter/ Samantha podczas pokazu na targach technologicznych

Daily Reporter/ Samantha podczas pokazu na targach technologicznych

Seks-robot wyjątkowo spodobał się publiczności – szczególnie tej nastoletniej... Zwiedzający wystawę chłopcy zmaltretowali lalkę do tego stopnia, że połamali ją na części. Santos był wściekły. To wtedy podobno wpadł na pomysł aktualizacji dołączonego do Samanthy oprogramowania.

„To nie jest cholerna zabawka”

Twórca robota postanowił wyposażyć go w funkcję samoistnego wyłączania się w odpowiedzi na zbyt agresywne zachowanie użytkownika. „Dummy mode” wprowadza Samanthę w stan uśpienia, w którym przestaje reagować na dotyk. W trakcie działania lalka potrafi mówić, poruszać biodrami, rękami, a nawet całym ciałem. Seks-robota można kupić za równowartość 7 tys. dolarów, a więc nie tak znowu drogo. „Postanowiłem udowodnić, że to nie jest cholerna zabawka. Samantha niedługo trafi do masowej sprzedaży, ale już z nowym oprogramowaniem. Jeśli wszyte w jej skórę czujniki zarejestrują brutalny dotyk, przejdzie w stan uśpienia. Tak samo zareaguje, jeśli zaloty użytkownika będą ją nudzić” – tłumaczył hiszpański producent podczas swojego wystąpienia w Life Science Centre w Newcastle.

Synthea amatus mat. prasowe
fot. Synthea amatus mat. prasowe

Zobacz także

1082915
fot.

Seks-roboty mogą być groźne dla społeczeństwa

Jeśli zapowiadane zmiany jakoś was nie przekonują co do rzekomego, zbawiennego wpływu Samanthy na obniżenie liczby gwałtów i pobić prawdziwych kobiet, możecie mieć rację. Wyniki ostatnich badań opublikowane na łamach czasopisma naukowego „The British Medical Journal” nie pozostawiają złudzeń. Według nich seks-roboty nie mają żadnego udokumentowanego pozytywnego wpływu na zdrowie lub psychikę ich użytkowników. Przyzwyczajają ich za to do uległości i całkowitej zależności kobiecej postaci, utrwalając w mózgach właścicieli lalek takie właśnie bodźce jako podniecające. A stąd tylko krok do kopiowania podobnych zachowań w stosunku do ludzi. Sparaliżowana w trybie „dummy mode” Samantha nie może się w końcu bronić – tak jak wiele ofiar gwałtów.

Rynek seks-robotów jest wart 30 miliardów dolarów

Wartość rynku seks-robotów szacuje się obecnie na około 30 miliardów dolarów, przy czym kwota ta ciągle rośnie. Nowe badania przeprowadzono w odpowiedzi na ruszającą jeszcze w tym roku masową sprzedaż Harmony, pierwszego modelu seks-robota wyposażonego w system sztucznej inteligencji wysokiej klasy. Obsługujące lalkę AI dzięki maszynowemu uczeniu się w miarę „poznawania” swojego właściciela uczy się jego preferencji. Użytkownik do wyboru ma całą paletę osobowości, które może testować, „rozmawiając” z oprogramowaniem za pomocą dołączonej do robota aplikacji mobilnej.

Harmony można też wymienić twarz, a nawet całą głowę. Kiedy sztuczna inteligencja zostanie już odpowiednio „wytrenowana” przez użytkownika, podłącza się ją bezpośrednio do robota. Wtedy można już rozmawiać z nim bezpośrednio. O ile oczywiście za namiastkę konwersacji uznamy takie stwierdzenia jak przykładowe „nie mogę wytrzymać bez ciebie 10 minut”...

Lalka została też, podobnie jak Samantha, wyposażona w silikonową skórę o zapachu „bardziej zbliżonym do naturalnego” (cokolwiek to znaczy), a nawet samonawilżającą się, elastyczną waginę. Twórcy Harmony zarzekają się, że nie dążą do uprzedmiotowienia kobiet a wręcz odwrotnie, chcą... zwolnić je z przykrego obowiązku małżeńskiego pożycia na „męskich zasadach”. Jakoś ciężko nam jednak uwierzyć w zbawienny wpływ lalki na kondycję współczesnych małżeństw.

RadioZET.pl/źródło:TheFutureIsNow;TheBritishMedicalJournal;Gizmodo;TheDailyMail;TheDailyReporter/AG