Zamknij

Kto wynalazł uchwyt do telefonu PopSocket? Profesor filozofii zarobił już na nim 169 milionów dolarów!

Redakcja
27.08.2018 14:07
Kto wynalazł uchwyt do telefonu PopSocket? Profesor filozofii zarobił już na nim 169 milionów dolarów!
fot. Terry A. Ratzlaff/ David Barnett, pomysłodawca uchwytu na telefon PopSocket

Poręczne uchwyty do telefonu, tzw. popsockety, są już niemal wszędzie. Kto pierwszy je wymyślił? Droga do sukcesu profesora filozofii Davida Barnetta była usłana... głównie niepowodzeniami. Teraz jest milionerem! 

Kto wymyślił uchwyt do telefonu PopSocket?

Są już praktycznie wszędzie, we wszystkich możliwych wzorach i kolorach. Ich zadaniem jest upewnić się, że twojemu smartfonowi nie grozi drastyczny upadek np. w aucie, zakończony zbitą szybką i gorzkimi żalami na ceny jej wymiany w serwisie. A poza tym to po prostu fajny gadżet! Kto właściwie wpadł pierwszy na pomysł wypuszczenia ich na rynek? David Barnett sam nie spodziewał się po sobie takiego pomysłu. Mężczyzna na co dzień zajmuje się... wykładaniem filozofii na University of Colorado. Egzystencjalne pytania, jakie filozof zadawał sobie zazwyczaj, musiały jednak ustąpić znacznie bardziej trywialnemu problemowi. Jego iPhone ciągle zaplątywał mu się w kieszeni. Ciężko było go i wyjąć i rozplątać słuchawki – dlatego najpierw Barnett usiłował sobie poradzić, przyklejając do tyłu telefonu zawinięty kawałek ubrania, który dodatkowo owijał kablem. Niezgrabny prototyp popsocketa dosyć mocno odstawał, narażając filozofa na niewybredne żarty znajomych. Wtedy do głowy przyszedł mu inny pomysł: a co, gdyby prowizoryczny uchwyt byłby w stanie się składać?

WARTO WIEDZIEĆ:  Upadek zniszczył mu iPhone’a, wynalazł „poduszkę powietrzną” dla smartfonów

WeAllScream_51835
fot. PopSocket

Jak zarobić miliony?

Był 2010 rok, a Barnett szukał wszędzie: w sklepach, magazynach, sieci. Nigdzie nie udało mu się znaleźć takiego rodzaju uchwytu, o jaki dokładnie mu chodziło. „Gdyby tylko mógł się składać” – ta myśl prześladowała wynalazcę popsocketa na tyle, że w końcu podjął radykalne kroki. Najpierw samodzielnie nauczył się obsługi oprogramowania służącego do projektowania w 3D, SolidWorks, a następnie stworzył ponad 60 modeli i ponad 100 prototypów uchwytu swoich marzeń. Na kolejne próby wydał praktycznie całe oszczędności życia – przycisk wciąż jednak nie chciał się składać i rozkładać zgodnie z życzeniem swojego twórcy.

tiger-terryratzlaff_51836
fot. Terry A. Ratzlaff/ David Barnet, pomysłodawca uchwytu popsocket

Na szczęście... spalił mu się dom

Tak, tak, dobrze czytacie – łutem szczęścia, na jaki czekał Barnett, okazał się śmiertelnie niebezpieczny wypadek. W naturalnie wznieconym pożarze spłonął dom profesora, co przyniosło mu ogromne odszkodowanie. Pieniądze, razem z tymi zebranymi od inwestorów i poprzez kampanię na Kickstarterze, pozwoliły Barnettowi wreszcie dokończyć dzieło. Swoją firmę nazwał PopSocket, a w ciągu dwóch lat udało mu się przygotować model uchwytu do telefonu, który spełniał wszystkie początkowe wymagania. Jednak nawet idealnie dopracowany produkt wymaga odpowiednich nakładów na promocję, a koszty prowadzenia własnej działalności szybko odbiły się na budżecie Barnetta. Z pomocą ponownie przyszły mu... kolejne kłopoty.

MAMY TEŻ DLA CIEBIE:

Niecodzienna historia sukcesu

Barnett miał zapewnioną dożywotnią kadencję w roli profesora na uniwersytecie, na którym wykładał filozofię. Jednak niedługo po oficjalnym starcie PopSocket jedna ze studentek mężczyzny oskarżyła go o napastowanie seksualne. Choć zarzuty finalnie oddalono, Barnett przyznał się do niestosownych kontaktów z młodą kobietą. Uniwersytet wypłacił mu więc 290 tys. dolarów za dobrowolną rezygnację ze stanowiska. To właśnie te pieniądze podreperowały finanse firmy, która w niedługim czasie zaczęła przynosić imponujące dochody. Tylko w 2017 roku zarobiła... 169 milionów dolarów. To się nazywa mieć szczęście w nieszczęściu! 

RadioZET.pl/źródło:Inc./AG